Biznesmen groził komornikowi samobójstwem

Biznesmen spod Poznania na oczach komornika i policji przyłożył pistolet do głowy, grożąc, że się zastrzeli. ?Gazeta Wyborcza? dotarła do dramatycznego nagrania wideo.

Wtorek godz. 10. Do za zakładu betoniarskiego w Śremie pod Poznaniem przyjeżdża komornik wraz z policyjną obstawą. W ręku ma wyrok sądu: Witold G., właściciel firmy musi zabrać sprzęt i opuścić teren, bo zajmuje go bezprawnie. Asystent komornika i policja nagrywa całą procedurę eksmisji.

Na nagraniu, do którego dotarliśmy, widać jednak, że od początku przebiega ona z problemami. Pracownicy Witolda G. nie chcą wpuścić komornika i policjantów na teren zakładu. Jeden z pracowników krzyczy: - Przecież my tu pracujemy! Przez was pójdziemy z torbami.

Po chwili pojawia się właściciel zakładu, który nie chce otworzyć bramy przed policją. Wtedy do akcji wkracza ślusarz, który przecina płot wielkimi nożycami. Dochodzi do przepychanki między Witoldem G. a komornikiem Dariuszem Karasińskim. Właściciel zakładu twierdzi, że złożył w sądzie zażalenie, ale komornik ma prawomocny wyrok. Prawowity właściciel terenu chce go odzyskać i nie zamierza już zwlekać z egzekucją nakazu komorniczego.

Przez kilka godzin właściciel firmy betoniarskiej próbuje negocjować z komornikiem. W końcu dochodzi do dramatycznych wydarzeń w biurze firmy. Na nagraniu widać, jak biznesmen wyjmuje z torby pistolet, przeklina, że nie da się wyrzucić i przykłada sobie broń do głowy! Wtedy do mężczyzny podbiega syn i próbuje obezwładnić ojca. Broń wyciągają wówczas wszyscy policjanci, którzy przebywają w biurze. Po chwili mężczyzna zostaje obezwładniony i w kajdankach wyprowadzony z biura. Jego syn próbuje walczyć z policjantami i także zostaje skuty.

Dlaczego biznesmen groził samobójstwem? Skontaktowaliśmy się z Witoldem G.: - Nie mam nic do powiedzenia. To jakiś absurd. Biznesmen zagroził także: - Radzę panu nie zajmować się tym tematem.

- Dlaczego? - zapytaliśmy. Ale Witold G. rozłączył się.

Według naszych informacji biznesmen ze Śremu już dwa lata temu stracił prawo do zajmowania działki, na której produkował pustaki. Osiągał jednak pokaźne zyski z produkcji, dlatego ignorował decyzję sądu. To także było przyczyną jego oporu wobec komornika. Eksmisja oznaczałaby zatrzymanie produkcji.

Sam komornik nie chciał z nami rozmawiać: - Odsyłam do prokuratury, gdzie złożyłem doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez Witolda G. - powiedział nam Dariusz Karasiński.

Szef śremskiej prokuratury Jarosław Żak: - Potwierdzam, że prowadzimy takie śledztwo. Istnieje podejrzenie, że właściciel firmy chciał utrudnić postępowanie komornicze.

Prokuratura ustala także, czy Witold G. miał pozwolenie na broń. Prawdopodobnie była to replika pistoletu myśliwskiego pochodzącego z XIX w.