Prokurator Janeczek: Tak, nagrywałem Melkę

Straciłem zaufanie do prokuratora Melki i nie wiem, jaki będzie jego dalszy los - mówił wczoraj prokurator Janeczek, który skrycie nagrał rozmowę z podwładnym

Wczoraj, dowiedziawszy się o przygotowywanej publikacji na temat nagranej rozmowy z Emilem Melką, prokurator apelacyjny Tomasz Janeczek zwołał konferencję prasową. Było to już po pierwszej relacji Radia RMF FM, które ujawniło fragmenty stenogramu.

Janeczek przyznał, że nagrał rozmowę z podwładnym bez jego wiedzy: - Nie widzę w tym nic złego. Zrobiłem to, bo dotarły do mnie informacje, że pan Melka chodzi i opowiada w prokuraturze o rzekomych naciskach, jakie na niego wywierano. Chciałem poznać szczegóły i mieć na to dowód.

Janeczek tłumaczył, że Melka podczas rozmowy odmówił podania szczegółów dotyczących rzekomych nacisków, więc prosił go, by napisał oświadczenie. Dostał je kilka godzin później.

- Emil Melka w żaden sposób nie potwierdził tego, co powiedział mi w czasie rozmowy, nie potwierdził, że ktoś na niego naciskał, aby stawiać zarzuty Barbarze Blidzie - mówił Janeczek. - Napisał, że w chwili, gdy prowadził to postępowanie, nie można było wyciągnąć żadnych wniosków co do jego kierunków. Nie było też podstaw do przedstawienia zarzutów określonym osobom, w tym pani Blidzie.

Janeczek machał oświadczeniem Melki, który tam napisał, że został odsunięty od sprawy mafii węglowej tylko dlatego, żeby dokończyć śledztwo dotyczące katastrofy hali MTK. Melka wspomniał w oświadczeniu, że miał inną niż przełożeni wizję śledztwa. "Żaden z wątków, w tym najpoważniejsze - także dotyczące Barbary Blidy - nie nadawały się do skierowania śledztwa w fazę in personam" [przeciwko konkretnej osobie]" - napisał.

Melka ma dyscyplinarkę za "uchybienie godności prokuratora"

Janeczek ujawnił, że po lekturze oświadczenia złożył wniosek o wszczęcie postępowania dyscyplinarnego przeciwko Melce. - Uważam, że dopuścił się uchybienia godności prokuratora - powiedział Janeczek.

Od kilku tygodni "dyscyplinarkę" prowadzi prokuratura w Gdańsku, która przesłuchała Melkę 28 czerwca. Janeczek ujawnił wczoraj protokoły jego przesłuchania.

"Jestem pewien, że złożone przeze mnie oświadczenie polega na prawdzie i być może odbiega od tego, co powiedziałem w rozmowie z prokuratorem apelacyjnym. Nie wynikało to jednak z mojej złej woli. Przypuszczam, że zdenerwowanie wpłynęło na to, że powiedziałem coś bezmyślnie, bez zastanowienia. Podczas rozmowy mówiłem, że nie mogę powiedzieć wszystkiego i że więcej powiem przed komisją śledczą. To miał być żart służący rozładowaniu atmosfery, nie został tak jednak odebrany. Wyrażam z tego powodu ubolewanie, przykro mi" - mówił Melka rzecznikowi dyscyplinarnemu.

W postępowaniu tym Melka jest "obwinionym".

- Straciłem zaufanie do prokuratora Melki i nie wiem, jaki będzie jego dalszy los. Zdecyduje o tym rzecznik dyscyplinarny z Gdańska - stwierdził wczoraj Janeczek.

Kilka minut przed konferencją prasową Janeczka Melka wyszedł z prokuratury. - Nie mogę z państwem rozmawiać, idę do domu - powiedział dziennikarzom z uśmiechem.

Po konferencji Janeczka Ministerstwo Sprawiedliwości na swojej stronie internetowej (www.ms.gov.pl) opublikowało oświadczenie Melki, protokoły przesłuchań jego i Janeczka, a nawet stenogram nagrywanej ukradkiem rozmowy.