Nowy pomysł resortu na dziedziczenie emerytury

Resort pracy ma nowe pomysły na dziedziczenie emerytur. Mąż oddawałby część zgromadzonych przez siebie składek żonie.

Specjalny zespół pod kierownictwem Przemysława Gosiewskiego najpewniej w piątek zdecyduje, czy żona po śmierci męża dostanie jego emeryturę zgromadzoną w funduszu emerytalnym.

Dziś emerytury wypłaca tylko ZUS. Po 2009 roku oprócz świadczeń z ZUS (tzw. I filar) Polacy będą dostawali też emerytury z kilkunastu otwartych funduszy emerytalnych (OFE, czyli II filar) według zasady: ile uskładasz, tyle dostaniesz. Bardziej uderzy to w kobiety, które z reguły krócej pracują, bo biorą urlopy macierzyńskie i wychowawcze, mniej zarabiają, a statystycznie dłużej żyją.

Cztery miesiące temu ówczesny wicepremier Ludwik Dorn ujął się za emerytkami i zaproponował, by wprowadzić tzw. emerytury małżeńskie pozwalające dziedziczyć świadczenia po zmarłym mężu.

Ministerstwo Pracy jest jednak przeciw. Jak tłumaczył kilka dni temu "Gazecie" wiceminister pracy Romuald Poliński (Samoobrona) emerytury małżeńskie są niewychowawcze, bo "można by nie pracować i liczyć na emeryturę męża". Teraz Poliński zmienia zdanie. W specjalnym oświadczeniu przekazanym w środę zarzuca mediom, że wypaczyły jego stanowisko w tej sprawie, a resort nie jest przeciwny emeryturom małżeńskim.

Następnie długo wymienia wady takiego rozwiązania. Emerytury małżeńskie mają być skomplikowane w obsłudze, nieprzejrzyste dla emerytów, niskie oraz kosztowne dla budżetu. Dobre strony? Jest jedna: zabezpieczają współmałżonka.

Poliński oprócz emerytur małżeńskich proponuje dwa inne rozwiązania. Pierwsze to dzielenie się zgromadzonym w OFE kapitałem przed jego przekazaniem do zakładu emerytalnego wypłacającego emerytury kapitałowe. Innymi słowy bogaty mąż oddawałby część zgromadzonych składek żonie przed przejściem na emeryturę. - To dałoby większą swobodę ubezpieczonym dysponowania własnymi środkami oraz upraszczałoby i potaniałoby cały system - pisze w oświadczeniu Poliński.

Drugim rozwiązaniem zabezpieczającym kobiety ma być emerytura z dziesięcioletnim gwarantowanym okresem wypłat. Emeryt mógłby wskazać osobę, która po jego śmierci dostanie jego emeryturę, ale tylko do końca okresu gwarantowanego.

Co o pomysłach resortu pracy sądzą eksperci?

- Nie przekonują mnie te pomysły. Emerytury małżeńskie są lepsze dla kobiet. Poza tym ludzie powinni mieć wybór, bo to są nasze pieniądze. Dziesięcioletni okres gwarantowany to rozwiązanie kompromisowe, ale co ludzie mają robić, jak te dziesięć lat minie - zastanawia się Piotr Jaworski, ekspert Krajowej Izby Gospodarczej.