Czarna lista przeniewierczych książek

Od "antypolskich" książek Tomasza Lisa woli dzieła "prawowierne" i "katolickie". Głównie autorstwa publicystów Radia Maryja i TV Trwam. Wiceprezydent Bełchatowa opiniuje nowe pozycje do biblioteki miejskiej.

"Przedkładanie obczyzny nad swojszczyzną jest błędem pedagogicznym o dalekosiężnych konsekwencjach. (...)Widzę na liście książki szkalujące Polskę, a nie widzę książek, które Polski bronią przed rodzimymi i obcymi oszczercami." - pisze do Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej Barbara Dobkowska, związana z PiS wiceprezydent Bełchatowa, odpowiedzialna za oświatę.

Antypolskie książki według pani wiceprezydent to m.in. publicystyka Tomasza Lisa, Marka Sobczaka i Antoniego Szpaka. Dobkowska sugeruje też zamianę prenumeraty "Gazety Wyborczej", która "podaje kłamliwe informacje", na inne dzienniki. Tu wymienia m.in. "Naszą Polskę", czy "Nasz Dziennik".

W pierwszej kolejności Dobkowska proponuje zakup książek "ukazujących prawdziwe oblicze niedawnej przeszłości, jak i naszej współczesności". Poleca konkretnych autorów, m.in. Jerzego Roberta Nowaka i Piotra Jaroszyńskiego, związanych z Radiem Maryja i TV Trwam, czy też Henryka Pająka oraz Krzysztofa Kąkolewskiego. Swoje wybory argumentuje: "Są na liście książki przeniewiercze, a brak prawowiernych". Na końcu listu dodaje, że chce zapoznać się z ostateczną propozycją zakupu książek.

Biblioteka w Bełchatowie w czerwcu zaplanowała zakup 451 nowych książek. Zwróciła się do wiceprezydent Dobkowskiej z prośbą o akceptację przygotowanej listy. Wszystko dlatego, że to Urząd Miejski finansuje działalność placówki. Wśród wszystkich pozycji książkowych akceptację pani prezydent otrzymała zaledwie co siódma.

Chcieliśmy zapytać panią o powód tak surowej oceny listy książek przygotowanej przez bibliotekę. Dobkowska nie chciała jednak z nami rozmawiać. Sprawę skomentowała tylko Marta Blada, asystentka prasowa prezydenta Bełchatowa. - Pismo pani wiceprezydent to opinia, nie nakaz.

Ta opinia wielu jednak oburza. Między innymi Darię Gajdę, dyrektorkę bełchatowskiej Biblioteki Pedagogicznej. - Nienawidzę cenzury. Młode pokolenie nie zdają sobie sprawy, jak wiele daje wolność myślenia - komentuje. - Każdy ma prawo wyboru, my jako bibliotekarze możemy się z nim zgadzać lub nie. Ale nie wolno nam niczego narzucać.

Podobnego zdania jest kierownictwo biblioteki wojewódzkiej im. Marszałka Józefa Piłsudskiego w Łodzi. - Nigdy nie spotkaliśmy się z tak głęboką ingerencją lokalnych władz w planowane zakupy książek - mówi Barbara Czajka, dyrektorka. - O tym, jakie pozycje będą w bibliotece, decydują głównie sami czytelnicy. Nigdy nie sugerujemy się polityką.

W oświadczeniu, które wiceprezydent Dobkowska przesłała do redakcji, wyjaśnia, że jednym z powodów tak surowej selekcji książek jest chęć "zaoszczędzenia publicznych pieniędzy". Dodaje też, że "chce realizować program rządowy broniący polskiej racji stanu i wspierać wychowanie patriotyczne zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży".

Czy bełchatowska biblioteka weźmie sobie do serca uwagi pani wiceprezydent? Nie wiadomo. Magdalena Forusińska, dyrektorka placówki jest na urlopie i nie udało nam się z nią wczoraj skontaktować.