Ranna kobieta leżała dziesięć dni w piwnicy

Kobietę w agonalnym stanie znalazł w piwnicy kamienicy przeznaczonej do wyburzenia w Kołobrzegu administrator nieruchomości. Miała odleżyny, w których zalęgło się robactwo

- Jeden z lokatorów kamienicy przy ul. Wojska Polskiego poinformował mnie we wtorek, że ktoś jest w piwnicy - mówi Stanisław Raducha, administrator techniczny Kołobrzeskiego TBS.

Kiedy poszedł we wskazane miejsce, zobaczył człowieka leżącego na brudnym materacu.

- Pomyślałem, że jest to jakiś nieletni narkoman, bo wiedziałem, że czasami tam pomieszkiwali - opowiada. - Był mały, skulony. Nie ruszał się. Kiedy zaświeciłem mu w oczy latarką, otworzył je. Były żółte, źrenic w ogóle nie było widać. Usłyszałem jęk, a potem znów była cisza.

Administrator zadzwonił po policję, przyjechało pogotowie. Okazało się, że w piwnicy leży ok. 40-letnia kobieta. Trafiła do kołobrzeskiego szpitala na oddział intensywnej opieki medycznej. Jest w bardzo ciężkim stanie. Była odwodniona, wychudzona i pijana. Na głowie miała rany. Lekarz, który ją przyjął, stwierdził po stanie odleżyn, że przynajmniej przez dziesięć ostatnich dni nie ruszała się.

- Ze wstępnych ustaleń wynika, że w piwnicy odbywała się libacja - mówi Łukasz Chruściel z biura prasowego kołobrzeskiej policji. - Kobieta najprawdopodobniej spadła ze schodów i uderzyła się w głowę. Musiała tam leżeć kilka dni. Kiedy zabierała ją karetka, była nietrzeźwa.

To znaczy, że ktoś prawdopodobnie donosił jej alkohol. Niewytłumaczony pozostaje jednak fakt, że gdy Raducha był w piwnicy przeznaczonego do rozbiórki budynku dzień wcześniej (sprawdzał pomieszczenia po jednym z wysiedlonych lokatorów), nie widział kobiety, chociaż zauważył materace i jakieś stare szpargały.

- Być może przeczołgała się z materaca w inne miejsce - przypuszcza Łukasz Chruściel. - Administrator nie sprawdzał wówczas piwnicy dokładnie.

Do wczoraj policji nie udało się przesłuchać kobiety. Wciąż nie pozwala na to jej stan. Wiadomo już jednak, że nie była bezdomna. Ma rodzinę. Nikt jednak nie zgłosił jej zaginięcia.