Na rolniczych dopłatach zyskują głównie firmy

Po ok. 7,5 mln zł z dopłat bezpośrednich otrzymują rocznie niektórzy polscy posiadacze ziemi. ?Gazeta? dotarła do listy największych krajowych beneficjentów dopłat

W pierwszej dziesiątce pod nazwiskiem figuruje tylko jedna osoba prywatna, reszta to różnego rodzaju spółki. Ten rolnik to Henryk Stokłosa, właściciel wielkich zakładów utylizacyjnych i zakładów mięsnych, obecnie poszukiwany listem gończym pod zarzutem wręczania łapówek urzędnikom w ministerstwie finansów. Za swoje 6299 hektarów dostał z Agencji w ubiegłym roku ponad 3,7 mln zł dopłat bezpośrednich. Z naszych informacji wynika, że jeszcze w połowie lat 90. do Stokłosy należało ok. 17 tys. ha. - Był największym obszarnikiem w całej Europie, więc na wszelki wypadek podzielił grunty między swoje różne firmy i rodzinę. Sobie zostawił ogryzek, ponad 6 tys. ha - powiedział nam jeden z urzędników ARiMR.

Prawdopodobnie z takiego samego powodu - czyli podziału gruntów - w pierwszej dziesiątce nie znalazła się rodzina Romanowskich, która na Warmii i Mazurach wykupiła od Agencji Nieruchomości Rolnych ok. 10 tys. ha i uchodzi za największego obszarnika na Mazurach.

Czołówka listy należy do firm z kapitałem zagranicznym - średnie gospodarstwo ma ponad 10 tys. ha, a właściciele zgarniają po ponad 7 mln zł dopłat.

Nr 1 na liście to Top Farms Głubczyce, spółka z kapitałem angielsko-irlandzkim, która gospodaruje na opolszczyźnie w dawnym PGR Głubczyce, kiedyś jednym z najlepszych w kraju. Za swoje 11,1 tys. ha dostała w roku ubiegłym 7,7 mln zł dopłat.

Tuż za nią uplasowała sie dawna spółdzielnia produkcyjna w Witkowie w zachodniopomorskim, którą od 40 lat zarządza ten sam prezes. Spółdzielnia ma 11,6 tys. ha i otrzymała w roku ubiegłym 7,6 mln zł.

Na trzecim miejscu jest ponownie ta sama angielsko-irlandzka spółka tym razem pod nazwą Top Farms Wielkopolska z dopłatami 7,4 mln zł rocznie. Spółka ma ponad 10 tys ha w Wielkopolsce po przejętym, również bardzo dobrym, PGR w Czempinie.

Numer czwarty jest zarazem największym obszarowo gospodarstwem w kraju - należy do grupy duńskich rolników. W Przechlewie na Pomorzu wykupili 12,4 tys ha i założyli tu gigantyczną hodowlę trzody chlewnej. W roku ubiegłym i zgarnęli 7,3 mln zł z dopłat, mniej niż poprzedzająca trójka bowiem maja nieco mniej pól obsianych zbożami. Okoliczni rolnicy mówią o Duńczykach z dużą niechęcią, ale też podziwem. Zarzucają im, że swoją doskonale prowadzoną, przy niskich kosztach produkcji, hodowlą świń wykosili pomorską konkurencję krajowych hodowców.

Na piatym miejscu w rankingu znalazł się Kombinat Rolny Kietrz na Opolszczyźnie należący do spółki skarbu państwa - za 8,2 tys. ha. Kombinat wziął w zeszłym roku ponad 7 mln zł dopłat.

Szóste miejsce należy do spółki byłych pracowników dawnego PGR Kobylniki w kujawsko-pomorskim na czele ze swoim dawnym dyrektorem. Spółka wydzierżawiła ziemię od skarbu państwa, który przejął PGR w Kobylnikach (ok. 5,5 tys. ha) i nadal tu gospodaruje. W zeszłym roku otrzymała 4,1 mln zł dopłat.

Następne za Kobylnikami, siódme miejsce w rankingu (z 3,9 mln zł dopłat) ma działająca na Warmii i Mazurach, spółka Agro-Skandawa należąca do firmy Chemirol, która z kolei należy do rodziny Boruchów.

Na 9. miejscu, zaraz za Stokłosą uplasowali się rolnicy ze Szwecji, którzy na Warmii i Mazurach pod Kętrzynem gospodarują na 5,6 tys. ha. Ich spółka otrzymała 3,6 mln zł z ubiegłorocznych dopłat.

Złotą dziesiątkę zamyka spółka skarbu państwa w Szymankowie na Pomorzu zajmująca się hodowlą i obrotem zwierzętami - za 5,5 tys. ha dostali 3,3 mln zł.