Ziobry sposób na prokuratorów

Minister sprawiedliwości-prokurator generalny Zbigniew Ziobro już raz próbował wszcząć postępowanie wobec szefa Stowarzyszenia Prokuratorów RP za krytyczne wypowiedzi. Wtedy się nie udało. Teraz zmienił prawo, więc może się udać

Wszczęcie postępowania w sprawie czerwcowego apelu Stowarzyszenia Prokuratorów RP (o nieuleganie politycznym naciskom) to nie pierwsza próba zamknięcia ust Krzysztofowi Parulskiemu.

Kilka miesięcy temu min. Ziobro wydał szefowi Parulskiego, wojskowemu prokuratorowi okręgowemu w Poznaniu, polecenie wszczęcia postępowania służbowego w sprawie krytycznych wypowiedzi Parulskiego podczas obrad sejmowej komisji zajmującej się jednym z kilku rządowych projektów nowelizacji ustawy o prokuraturze.

Parulski zrelacjonował posłom krytyczne stanowisko Stowarzyszenia, które uznało, że proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości zmiany prawa o prokuraturze godzą w ustawową niezależność prokuratury.

Wojskowy szef Parulskiego zbadał sprawę. Ale nie w trybie dyscyplinarnym, tylko administracyjnym: skargi na prokuratora. I doszedł do wniosku, że Parulski działał w ramach mandatu szefa Stowarzyszenia. A Stowarzyszenie - wydając opinię (o którą zresztą zwróciło się Ministerstwo Sprawiedliwości w ramach tzw. konsultacji społecznych), działało w ramach swojego zatwierdzonego przez sąd statutu. Dlatego nie było podstaw do wyciągania jakichkolwiek konsekwencji służbowych.

Tamta próba zdyscyplinowania Pakulskiego spełzła na niczym. Ale teraz weszła w życie jedna z licznych rządowych nowelizacji prawa o prokuraturze, która wprowadziła do prokuratury wojskowej cywilów.

Do tej pory prokuratura wojskowa cieszyła się względną niezależnością od ministra sprawiedliwości. Dzięki umieszczeniu w niej cywilów, szczególnie na kierowniczych stanowiskach, sytuacja diametralnie się zmieniła.

I tak sprawę ewentualnego przekroczenia uprawnień przez wydanie apelu Stowarzyszenia Prokuratorów dano do prowadzenia Okręgowej Prokuraturze Wojskowej w Warszawie.

Jej szefem pod koniec maja został cywil Jarosław Hołda. Ten sam, który według opublikowanych przez "Gazetę" protokołów przesłuchań prokuratorów w śledztwie w sprawie śmierci Barbary Blidy miał w przeddzień jej zatrzymania dzwonić do prokuratora prowadzącego sprawę i prosić o materiały na konferencję prasową planowaną w tej sprawie przez ministra Ziobrę.

Hołda awansował błyskawicznie: w ciągu kilku miesięcy przeszedł z Prokuratury Rejonowej w Katowicach przez prokuraturę okręgową aż do Krajowej.

Stąd dzięki nowej ustawie minister Ziobro delegował go do Naczelnej Prokuratury Wojskowej, a teraz - do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie. Politycznie ważnej, bo prowadzi m.in. śledztwa z doniesień Antoniego Macierewicza na WSI i w sprawie nieprawidłowości w Warszawskim szpitalu MSWiA (w tym przeciw kardiochirurgowi G.).

I to Hołda wszczął postępowanie sprawdzające w sprawie apelu do prokuratorów.

To, że Krzysztof Parulski w proteście przeciw szykanom zrezygnował - po 25 latach - z pracy w prokuraturze, nie wstrzyma tego postępowania.

Gdyby jednak tego nie zrobił, mógłby się znaleźć w jeszcze gorszej sytuacji. Jeśli prokuratura chciałaby mu postawić zarzut, zwróciłaby się do sądu dyscyplinarnego o uchylenie immunitetu, a członkowie prokuratorskiego sądu dyscyplinarnego są podwładnymi ministra-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry. W każdej chwili może ich awansować lub np. delegować tam, gdzie niekoniecznie będzie im się podobało.

Gdyby sąd dyscyplinarny uchylił mu immunitet, Parulski nie mógłby pełnić obowiązków prokuratora do czasu, aż jego spawa zostanie prawomocnie osądzona lub umorzona. Nie mógłby też podjąć innej pracy, bo straciłby uprawnienia prokuratora.

Taki stan może trwać nawet lata. Jeden z członków Stowarzyszenia Prokuratorów RP jest zawieszony od siedmiu lat. Wprawdzie sąd karny prawomocnie uwolnił go od zarzutów, ale sąd dyscyplinarny nie może się zebrać, żeby wydać postanowienie o odwieszeniu go w prawach prokuratora.

Na podpis prezydenta czeka ustawa, która umożliwia wydawanie prokuratorowi poleceń służbowych przez wszystkich prokuratorów wyżej stojących od niego w hierarchii, z prokuratorem generalnym włącznie (dziś trzeba polecenia spuścić po drabinie służbowej). W przygotowaniu są kolejne przepisy, które jeszcze zwiększą wpływ ministra-prokuratora generalnego na postępowanie dyscyplinarne.

Podczas niedzielnej audycji "Siódmy dzień tygodnia" w Radiu Zet szef MON Aleksander Szczygło powiedział: "Mówienie o niezależności prokuratury jest czymś niepoważnym". Być może jest to zapowiedź skreślenia przepisu o niezależności z ustawy o prokuraturze.