Sprawy o znieważenie prezydenta Lecha Kaczyńskiego

- Prezydent to oszust ulegający lobby żydowskiemu - jeśli te słowa rzeczywiście padły z ust o. Tadeusza Rydzyka w czasie wykładu dla studentów Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, to według prawnika prof. Filara powinien on odpowiedzieć za znieważenie prezydenta, za co grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

Nikt nie został skazany na więzienie z tego artykułu, choć spraw dotyczących znieważenia prezydenta za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego było już kilka.

Hubert H. o kmiotach Kaczyńskiego

Najsłynniejsza z nich wiąże się z poszukiwaniami najsłynniejszego z tego powodu polskiego bezdomnego Huberta H.

Do incydentu doszło 30 grudnia 2005 r. o godzinie 6.20 rano na warszawskim dworcu centralnym. Gdy patrol policji szósty raz wylegitymował Huberta H., pijany mężczyzna (miał ponad 2 promile alkoholu) burknął: "Wy kmioty Kaczyńskiego" i bluzgnął długą wiązanką pod adresem policjantów i braci Kaczyńskich. Po miesiącu na podstawie zeznań policjantów bezdomny został oskarżony o znieważenie głowy państwa.

Poszukiwania mężczyzny, który nie posiada stałego miejsca zamieszkania i pojawia się w różnych częściach Polski trwały kilka miesięcy. Sprawa została nagłośniona przez media. Hubert H. stał się najsłynniejszym polskim bezdomnym i gwiazdą mediów. W końcu nawet zaczął udzielać wywiadów, za które pobierał opłaty.

W grudniu 2006 roku sąd uznał, że Hubert H. znieważył prezydenta, ale sprawę umorzył, stwierdzając, że sprawa była błaha, a więcej szkody przyniósł jej rozgłos, niż "wiązanka" bezdomnego.

W uzasadnieniu wyroku sędzia podkreśliła również, że na słowa Huberta H. trzeba patrzeć przez pryzmat języka debaty publicznej, w której jest obecny język agresji. - Także ze strony braci Kaczyńskich - powiedziała sędzia.

Część prawników uważała, że oskarżenie Huberta h. jest wyrazem nadgorliwości policji. Oskarżenia bronił wówczas m.in. min. Ziobro, domagał się trzech miesięcy więzienia w zawieszeniu.

"Afera kartoflana"

Wciąż trwa śledztwo w sprawie znieważenia prezydenta przez "Die Tageszeitung".

W czerwcu 2006 r. w lewicowej niemieckiej gazecie "Die Tageszeitung" ukazał się tekst Petera Koehlera zatytułowany "Młody polski kartofel. Dranie, które chcą rządzić światem", w którym autor porównał polskiego prezydenta do kartofla, szydził też z jego matki. Warszawska prokuratura wszczęła śledztwo na podstawie artykułu Kodeksu karnego.

Artykuł wywołał oburzenie prezydenta i polityków PiS. Po ukazaniu się tekstu Lech Kaczyński odwołał planowane spotkanie z kanclerz Niemiec i prezydentem Francji w ramach Trójkąta Weimarskiego. Prezydent zapewniał, że odwołanie jego udziału w spotkaniu spowodowane było "dotkliwą niedyspozycją" zdrowotną.

Przemysław Gosiewski domagał się wydania wobec niemieckiego satyryka europejskiego nakazu aresztowania.

Wałęsa: Mamy durnia za prezydenta

Warszawska prokuratura prowadzi też nadal śledztwo w sprawie znieważenia prezydenta Kaczyńskiego przez Lecha Wałęsę, który nazwał go "durniem". W lutym tego roku Wałęsa powiedział, że ujawniony decyzją prezydenta raport z weryfikacji WSI jest "głupi" (według raportu, Wałęsa ponosi "szczególną odpowiedzialność" za nieprawidłowości w WSI). Na stwierdzenie dziennikarki TVN, że właśnie wykrzyczał żal do prezydenta L. Kaczyńskiego, Wałęsa odparł: "Bo tego durnia mamy za prezydenta".