Druga pielęgniarka zasłabła przed kancelarią

Przed Kancelarią Premiera głoduje tylko jedna pielęgniarka. Druga zasłabła w szóstej dobie głodówki i została odwieziona karetką do szpitala przy ulicy Banacha - powiedziała Jolanta Kwas z zarządu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych. Dwie inne pielęgniarki przerwały protest głodowy po konsultacji z lekarzem.

Jolanta Kwas dodała, że w "białym miasteczku" inne osoby nie będą podejmowały głodówki, a ostatnia z sióstr, która prowadzi od 11 dni taką formę protestu jest pod stałą kontrolą lekarską. Pielęgniarki protestują przed Kancelerią premiera od 19 dni. Rozbito tam kilkadziesiąt namiotów.

Noc z piątku na sobotę spędziło w miasteczku około 200 osób. Siostry zapowiadają, że nie odejdą, dopóki nie dojdzie do konkretnych ustaleń dotyczących wzrostu płac w czwartym kwartale roku. Kolejne rozmowy z rządem zaplanowano na wtorek.

Gronkiewicz-Waltz: Wojewoda gnębi mnie i pielęgniarki

W piątek wojewoda mazowiecki Jacek Sasin uznał, że protest pielęgniarek przed kancelarią premiera jest nielegalny i wezwał Hannę Gronkiewicz-Waltz, aby doprowadziła "do stanu zgodnego z prawem". Prezydent Warszawy powiedziała, że zgromadzenie jest legalne, więc nie podejmie żadnych działań przeciwko pielęgniarkom.

- Wyraźnie widać, że wojewoda poluje cały czas na prezydenta - powiedziała w radiu TOK FM prezydent Warszawy. Zdaniem Hanny Gronkiewicz-Waltz, wojewoda - żądając od niej likwidacji "białego miasteczka" - nie podał żadnych merytorycznych powodów, dla których miałoby ono być nielegalne.

- Ma na celu gnębić mnie i pielęgniarki - mówiła w TOK FM Gronkiewicz-Waltz. - Jeżeli wojewoda uważa, że coś jest nielegalne - to przecież jest środek miasta, to nie jest jakieś zgromadzenie nie wiadomo gdzie, wszyscy o tym wiedzą, w związku z tym powinien się zdecydować wcześniej, ma obowiązek działania jako organ rządowy. Stoi tam pięć metrów od pielęgniarek policja, jeżeli uważa, że nielegalna (manifestacja - przyp. red) - niech podejmie działania. Pan premier patrzy z okna, dyrektor generalny, który do mnie pisze, że mu hałas przeszkadza, też patrzy z okna, no więc niech zadziała.