Trzeciak: Brazylia była wygodniejszym rywalem

- Brazylia była dla Polaków wygodniejszym rywalem, bo tam każdy grał przede wszystkim dla siebie. Dzięki temu, że rywale grali samolubnie, silniejsi i agresywniejsi Polacy zawsze mieli czas ich namierzyć, zrobić wślizg, zderzyć się, odebrać piłkę, zablokować - mówi Mirosław Trzeciak, dyrektor sportowy Legii, były trener grup młodzieżowych w Hiszpanii.

- Amerykanie przewyższali nas siłą i agresją - ocenia Trzeciak. - A ponieważ technicznie nie jesteśmy dobrzy, więc kiedy rywale nas stłamszą fizycznie, techniką i taktyką niczego nie nadrobimy. Amerykanie mieli fantastyczny dzień. Udawało im się wszystko: pojedynki jeden na jednego, dośrodkowania. Utrzymywali się przy piłce, ale podaniami. Przerzucali piłkę z jednej strony na drugą, a Polacy biegali i męczyli się. Uważam, że drugiego takiego meczu na tym turnieju USA nie rozegrają. Gdyby jednak na takim poziomie grali wszystkie - zostaną mistrzami świata.

- Przyczyna porażki leży moim zdaniem w psychice. Nastąpiło rozprężenie po meczu z Brazylią, o którym mówiło się i pisało najwięcej. Że gramy pierwszy mecz turnieju, że z faworytem, że gwiazdy warte miliony euro, menedżerowie na trybunach itd. To wszystko narastało, stres kumulował się w głowach młodych chłopaków. Po zwycięstwie i to odniesionym w dramatycznych okolicznościach balon musiał pęknąć. Ja nie wpadłem w euforię po zwycięstwie ani nie dramatyzuję po sromotnej porażce. Z Koreą znowu o wszystkim zdecyduje agresja. Jeśli będziemy lepsi w tym elemencie, wygramy. Jeśli nie - innych argumentów może zabraknąć - dodał Trzeciak.