Zarządcy nieruchomości zwolnieni z egzaminu

Kandydaci na pośredników i zarządców nieruchomości najpewniej nie będą musieli zdawać państwowego egzaminu, który dla wielu jest barierą nie do przeskoczenia

- Byłam jedną ze100 osób, które przystąpiły do egzaminu na zarządcę. Zdało pięć! - opowiada czytelniczka. - Niestety, mimo że było to moje drugie podejście, oblałam. Jestem rozbita. Już sama nie wiem, jak mam się uczyć. Na stronach Ministerstwa Budownictwa są nieaktualne pytania. Zresztą bez odpowiedzi, a przy teście wielokrotnego wyboru często trudno połapać się, o co chodzi autorowi pytania. Czy prawidłowa jest jedna odpowiedź, dwie, czy trzy - żali się niedoszła pani zarządca. Zauważa, że koszt takiego egzaminu to 750 zł.

Podobne skargi można usłyszeć od wielu kandydatów na pośredników w obrocie nieruchomościami. Jednak wiele wskazuje na to, że Sejm zniesie obowiązek zdawania państwowego egzaminu. Stosowną poprawkę do projektu nowelizacji ustawy o gospodarce nieruchomościami zaproponowała sejmowa komisja infrastruktury.

Nie oznacza to likwidacji licencji, bez której nie można legalnie świadczyć usług pośrednictwa i zarządzania nieruchomościami. Licencje mają być nadal przyznawane tym, którzy wykażą się wyższym wykształceniem (tylko do końca tego roku wystarczy średnie) oraz ukończeniem studiów podyplomowych (o ile ktoś nie ukończył uczelni kształcącej tego typu specjalistów). Trzeba też będzie odbyć praktyki zawodowe.

W trakcie drugiego czytania projektu noweli posłowie SLD zgłosili poprawkę, która dawałaby kandydatom na pośredników i zarządców możliwość wyboru - studia podyplomowe lub kurs. Tę propozycję popiera Polska Federacja Rynku Nieruchomości, bo - jak wyjaśnia jej szef Aleksander Scheller - kurs trwa krócej (trzy miesiące, a nie rok) i jest zwykle o połowę tańszy (góra 2 tys. zł). - Zakres merytoryczny jest identyczny i nawet wykładowcy są ci sami co na studiach podyplomowych - przekonuje Scheller.

Federacji nie podoba się za to zniesienie egzaminu państwowego. - Brak weryfikacji wiedzy zdeprecjonuje licencje - twierdzi Scheller. Innego zdania jest właściciel jednej z największych warszawskich agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami Adam Polanowski, który jest założycielem Wyższej Szkoły Gospodarowania Nieruchomościami. - Egzamin państwowy jest poważną przeszkodą w dostępie do zawodów - twierdzi. A to m.in. dlatego, że podraża koszt uzyskania licencji, który sięga nierzadko 10 tys. zł. Zdaniem Polanowskiego wiedza zdobywana w czasie studiów jest na bieżąco weryfikowana przez uczelnie.