"Mówienie o szatanach obraża inteligencję protestujących"

- Mówienie o siłach szatańskich obraża inteligencję ludzi, którzy dopominają się o swoje prawa - mówił w programie "Siódmy dzień tygodnia" w radio ZET poseł SLD Jerzy Szmajdziński. - Na każdym spotkaniu wyborczym jest jakaś retoryka, ale nie można ustępować w obliczu strajków - odpowiadał szef LPR Roman Giertych.

Chodziło wypowiedź premiera Jarosława Kaczyńskiego z sobotniej konwencji PiS w Radomiu. Premier obiecywał tam, że zarobki w służbie zdrowia będą rosły. Ale nie można tego zrobić gwałtownie, bo to groziłoby finansom kraju. - My nie odpalimy tej miny. Odpowiadamy za Polskę jako całość - mówił premier. Jego zdaniem gwałtowne zmiany mogłyby doprowadzić do kryzysu i załamania. - Gdyby ktoś w innym kraju chciał wymyślić scenariusz, jak zaszkodzić Polsce, to byłoby właśnie to, co mamy - mówił. - To nie jest wina lekarzy czy pielęgniarek, bo oni mogą sobie tego nie uświadamiać. Ale inni szatani są tam czynni.

Cytat o szatanach pochodzi z utworu Kornela Ujejskiego ''Z dymem pożarów''

Gdzie jest szatan - pytała prowadząca program Monika Olejnik?

Kaczyński jak Gomułka?

Jerzy Szmajdziński mówił, że niepokoi go język premiera towarzyszący protestom pielęgniarek. - Pojawia się słowo przestępcy. Inni mówią, że pielęgniarki poturbowały się same, że nie zjedzenie kolacji to nie głodówka. Teraz pojawiają się te siły szatańskie. To obraża inteligencję ludzi, którzy strajkują i dopominają się o swoje prawa, bo chcą brać udział w podziale efektu wzrostu gospodarczego, którym PiS chwali się codziennie.

Szmajdziński dla TOK FM mówił też: - Późny Władysław Gomułka, kiedy nie szło w naszym kraju mówił, że to ciemne siły reakcji i tej wewnętrznej i tej zewnętrznej stoją za niezadowoleniem społecznym, które jest niczym nieuzasadnione. Tak mówił Władysław Gomułka i tak mówi Jarosław Kaczyński. Niczym się nie różnią.

Wypowiedź zwykłą retoryką

Aleksander Szczygło (PiS) mówi, że wypowiedź premiera, to retoryka, którą się stosuje przy tego rodzaju konwencjach. Tłumaczył też, że dokonana przez premiera ocena zdarzeń ma związek z nagłym wzrostem roszczeń zarobkowych w grupie pielęgniarek i lekarzy. - Pytanie zasadnicze, czy podwyżki zeszło i przyszłoroczne to jest mało? To są bardzo duże skokowe podwyżki, które nie spotykają żadnych grup społecznych. To kwestia oceny rzeczywistości - mówił Szczygło.

Szef LPR Roman Giertych nie chciał mówić o szatanach: - Na każdym dużym spotkaniu wyborczym jest jakaś retoryka. Nie sądzę, żeby to wymagało jakichś komentarzy. Jeśli mówimy o protestach, to związki nauczycielskie też protestowały, ale w rozmowach merytorycznych uzyskały cały szereg rzeczy, na których im zależało m.in. emerytur pomostowych. Działania związków postkomunistycznych dążących do strajków zakończyły się totalną klapą. I dobrze, że nie doszło do strajku, bo żaden rząd nie może być gotowy do ustępstw pod wpływem zaognienia sytuacji społecznej. Jeśli rząd raz się zgodzi, to będzie miał ciągłe protesty - mówił Giertych.

"Diagnoza o szatanach jest nietrafna"

Szefowi PSL Waldemarowi Pawlakowi nie podobała się wypowiedź premiera: - Idziemy w ryzykownym kierunku. Każda władza, która zaczynała taką retorykę szła potem w dość niebezpiecznym kierunku. Mam nadzieję, że to było tylko takie wiecowe podkreślenie poczucia osamotnienia w tym co się w tej chwili dzieje. Niestety oprócz elementów związanych z wynagrodzeniami doszło do zderzenia na poziomie emocji i braku szacunku dla tych ludzi. Stąd taka fala wzburzenia w środowiskach medycznych. Gdyby premier w pierwszym dniu porozmawiał z pielęgniarkami, nie byłoby miasteczka namiotowego.

Poseł PO Jan Rokita mówił: - Diagnoza o szatanach jest nietrafna. Jest rzeczą normalną i znaną z książek, że ludzie protestują nie wtedy, gdy im jest najgorzej, ale wtedy, gdy im jest trochę lepiej. Gdy wokół jest gwałtowny wzrost gospodarczy, to ich zarobki wydają się bardzo niskie. Tu działają nie zewnętrzni szatani, ale kłopoty okresu wzrostu gospodarczego.

Politycy rozmawiali też o projekcie zmian w Trybunale Konstytucyjnym