Kancelaria premiera o pielęgniarkach

Kancelaria premiera wydała komunikat, w którym szczegółowo opisuje zakończony we wtorek tygodniowy pobyt czterech pielęgniarek w budynku.

Można się z niego ( http://www.kprm.gov.pl/070627-2.htm ) dowiedzieć, że 19 czerwca, gdy delegacja weszła do budynku, zaproszono ją "do pokoju nr 7 na parterze budynku KPRM, w którym zwyczajowo przyjmowani są przedstawiciele manifestujących". Delegacja chciała zobaczyć premiera lub wicepremiera. Potem - już tylko premiera (od tego momentu komunikat używa słowa "okupacja").

W sprawie jedzenia komunikat stwierdza, że cztery pielęgniarki dostawały kanapki (są szczegółowo opisane: "wędlina, łosoś, biały ser, pomidor, ogórki, papryka, sałata" lub "wędlina, łosoś wędzony, ser żółty, pomidor, ogórek, papryka , sałata, natka"), a raz dziennie - zupę. Od niedzieli - także ciepłe danie (parówki na gorąco, fasolkę po bretońsku, jajecznicę na szynce).

W sprawie podpasek komunikat wyjaśnia, że gdy w czwartek "jedna z pań" o nie poprosiła, "od razu dostała jedną (pomocy w tym zakresie udzieliły panie pracujące w KPRM), a większy zapas został zakupiony przez pracownika KPRM i pozostawiony w łazience, z której panie korzystały". W niedzielę "w późnych godzinach wieczornych" paniom przekazano "zapas podpasek i wkładek higienicznych".

W sprawie warunków życia komunikat informuje: w czwartek rano "paniom dostarczono ręczniki", a "po przeprowadzeniu niezbędnych procedur panie otrzymały także przekazane ubrania, lekarstwa oraz środki higieniczne". W sobotę "dostarczono koce i ciepłe szale" a w niedzielę "w późnych godzinach wieczornych - 4 śpiwory zakupione przez pracowników KPRM oraz ręczniki i ciepłe ubrania, zapas rajstop, wodę termalną, odzież pielęgniarską".

Czy kobiety były odcięte od świata , jak donosiły media? - komunikat stawia sprawę tak: w środę wieczorem i w czwartek rano pielęgniarki udzieliły wywiadu telefonicznego Monice Olejnik [komunikat pomija wywiad dla "Gazety"]. W sobotę zaś "paniom, by ułatwić prowadzenie negocjacji, udostępniono telefon stacjonarny". Komunikat odnotowuje też, że w niedzielę "panie żądały dostarczenia radia i telewizora oraz swobodnego dostępu do telefonu stacjonarnego" oraz że w poniedziałek "wieczorem panie prowadziły ożywione rozmowy telefoniczne".

Poza tym - stwierdza komunikat - cztery kobiety były pod kontrolą lekarza z kancelarii: zbadał jedną z nich w piątek, a w niedzielę był u nich sześć razy, przepisane lekarstwa wykupił pracownik BOR, a raz przyjechało pogotowie ratunkowe ze szpitala MSWiA.