Samoobrona w KRUS: A teraz awansujemy naszych wicedyrektorów

Ludzie Samoobrony wygrali wiosną konkursy na wicedyrektorów w KRUS. Lato zaczynają już na stanowiskach dyrektorów

Od kwietnia ujawniamy, jak ludzie Samoobrony przejmują urzędy podległe ministrowi rolnictwa Andrzejowi Lepperowi. Zgodnie z apelem szefa partii "Zatrudniajmy swoich!" w Kasie Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego konkursy na wicedyrektorów terenowych wygrali tylko działacze lub sympatycy Samoobrony. A stanowiska te utworzono tuż przed konkursami.

Już wtedy były prezes KRUS Dariusz Rohde w rozmowie z "Gazetą" ostrzegał: - Samoobrona chce wymienić dyrektorów tych oddziałów.

Rohde się nie pomylił. W czterech oddziałach KRUS nowi partyjni wicedyrektorzy właśnie zamienili się stanowiskami z niepodobającymi się Samoobronie dyrektorami. W Bydgoszczy awansował Jerzy Żemojcin, w Grudziądzu Lech Szymański, w Biłgoraju Jan Rój, w Opolu Andrzej Gorczyca. Wszyscy byli doradcami partii Leppera albo startowali w wyborach z jej list.

Jeden z dotychczasowych szefów oddziału terenowego KRUS ujawnia: - W maju otrzymaliśmy z centrali KRUS propozycję, aby złożyć wnioski o przeniesienie na stanowisko wicedyrektora.

"Gazeta": A jaki mieliście wskazać powód?

- Też o to zapytałem. I usłyszałem: jakikolwiek, może być zdrowotny.

I na biurku prezesa KRUS znalazły się cztery wnioski czterech dyrektorów, którzy proszą o degradację z powodów zdrowotnych. Były dyrektor dodaje: - Ale nie dla wszystkich centrala była taka "miłosierna". W kilku oddziałach dyrektorów po prostu wyrzucono.

Przykład - oddział KRUS w Jaśle. Miejsce dotychczasowego szefa zajęła Edyta Dolna, która w KRUS pracuje dopiero pół roku na stanowisku specjalisty. Skąd tak szybki awans? Dolną wskazał Józef Habrat, dyrektor biura poselskiego Janusza Maksymiuka.

Dolna: - Polityka nie miała znaczenia. Liczą się moje kompetencje, a jestem prawnikiem.

"Gazeta": - A nie jest też pani członkiem Samoobrony?

Dolna: - Dawno temu złożyłam deklarację, ale nawet nie wiem, czy mnie przyjęli.

"Dawno temu" oznacza w ubiegłym roku.

Jak centrala KRUS tłumaczy przetasowania na stanowiskach dyrektorów? Że to sami dyrektorzy chcieli się zdegradować.

- Złożyli wnioski z prośbą o przeniesienie na niższe stanowiska. I prezes je przyjął - mówi Maria Lewandowska, rzecznik KRUS. Lewandowska dodaje, że taki "pionowy awans" wicedyrektorów nie wymagał konkursów. Według naszych informacji w najbliższych tygodniach "pionowe awanse" mają nastąpić w kolejnych oddziałach terenowych KRUS. Oddziałów regionalnych KRUS ma 50.

Tymczasem kancelaria premiera czeka na wyniki kontroli w KRUS, którą premier zlecił w kwietniu po tekstach "Gazety". Według nieoficjalnych informacji kontrola potwierdza nieprawidłowości przy zatrudnianiu ludzi Samoobrony.