Prawo i Sprawiedliwość na Dzikim Zachodzie

Słynni rysunkowi chłopcy byli oskarżani o różne rzeczy, ale nigdy o mieszanie się do polityki. Tymczasem wybuchła afera: Bolka i Lolka oskarżono o wspieranie PiS-u!

Seria książeczek dla dzieci o przygodach Bolka i Lolka to dzieło warszawskiego wydawnictwa Dragon. Autorką tekstów jest Marta Berowska, uznana pisarka dla dzieci, natomiast rysunki są dziełem Marzeny Nehrebeckiej, córki nieżyjącego już Władysława Nehrebeckiego, współtwórcy postaci Bolka i Lolka. Burzę wywołało pojawienie się w księgarniach ostatniej książki z tej serii. Wszystko z powodu tytułu: "Bolek i Lolek. Prawi i Sprawiedliwi". W internecie zawrzało. Internauci uważają, że bracia Kaczyńscy wykorzystali Bolka i Lolka, by przysporzyć sobie sympatyków.

"Bracia Kaczyńscy wywierają wpływ na więcej dziedzin życia, niż nam się wydaje. Wpadlibyście na to, by śladów Braci szukać w bajkach dla dzieci?" - pisze w portalu www.pardon.pl o nowej książce wydawnictwa Dragon internauta Rafał Madajczak.

Nie tylko tytuł intryguje internautów. W cytacie: "Chociaż jesteśmy wciąż jeszcze mali, bohaterami już nas nazwali" czytelnicy doszukują się aluzji do braci Kaczyńskich. "Dlatego zawsze Was zapraszamy: Śmiało do przodu! Ruszajcie z nami!" - to natomiast dla wielu jawne hasło propagandowe zachęcające do popierania rządzących. O książeczce napisał wczorajszy "Dziennik". Adam Bielan, rzecznik PiS-u, na łamach gazety dementował podejrzenia, że jego partii mogłoby przyjść do głowy wykorzystanie dzieci do celów reklamy politycznej.

Artur Niewiada, współtwórca książki, mówi, że dawno nic go nie ubawiło tak jak to zamieszanie. Zwłaszcza działacze PiS-u - wijący się jak piskorze i tłumaczący, że naprawdę nie mają z tym nic wspólnego.

- Pięknie przy tej okazji wychodzą wszystkie nasze fobie i podziały, to, że teraz trzeba być "za" albo zdecydowanie "przeciw". Prawi i sprawiedliwi są nie tylko działacze PiS-u, te słowa nie są zarezerwowane dla tej partii. Tytuł jest jak najbardziej adekwatny do treści książki, w której Bolek i Lolek walczą o prawo i sprawiedliwość na Dzikim Zachodzie - tłumaczy Niewiada.

Dodaje, że trudno też doszukiwać się w postaciach Bolka i Lolka odniesień do braci Kaczyńskich. Są mali, bo są dziećmi, poza tym nawet nie są do siebie podobni, a premier i prezydent to bliźniacy.

Także Roman Nehrebecki, syn Władysława Nehrebeckiego, jest zaskoczony zamieszaniem.

- Przeczytałem słowo po słowie całą książeczkę, wydaną zresztą za naszą zgodą. Nie wiem, naprawdę nie wiem, jakim cudem ktoś może się w niej doszukiwać propagandy politycznej. Tytuł może nie jest najszczęśliwszy, ale to całe zamieszanie to już jakaś paranoja - wzdycha Nehrebecki. - To przecież tylko i wyłącznie znane na całym świecie postaci, wymyślone z myślą o dzieciach, nie można się ciągle doszukiwać w Bolku i Lolku jakichś dziwnych podtekstów. Coś chłopaki ostatnio mają pecha - martwi się.