Stepney odpiera zarzuty o sabotaż

Były członek sztabu technicznego zespołu F1 Ferrari Nigel Stepney zaprzeczył zarzutom o sabotaż i oskarżył włoską ekipę o stosowanie kampanii oszczerstw

- Jestem pewien, że zostanę oczyszczony z zarzutów podczas procesu, który właśnie się rozpoczyna. To brudna kampania ze strony Ferrari. Wszystko jest w rękach mojego prawnika i wkrótce zobaczymy jak to się skończy - powiedział 47-letni Brytyjczyk gazecie "Sunday Times"

Przedstawiciele zespołu Ferrari wcześniej oświadczyli, że zostało wszczęte postępowanie przeciwko Stepneyowi, ale odmówili podania szczegółów. Rzecznik powiedział jedynie, że prowadzone jest wewnętrzne postępowanie dyscyplinarne przeciwko Brytyjczykowi, który wciąż pozostaje pracownikiem teamu.

Wszystko zaczęło się w lutym, tuż przed startem nowego sezonu. Stepney wyraził wtedy swoje niezadowolenie z powodu przeniesienia go z bezpośredniego zaplecza wyścigów do prac w dziale rozwoju. Stepney pracował w Ferrari jako szef mechaników od 1992 roku i czas jego pracy wiążę się z okresem dominacji Michaela Schumachera w Formule 1.

Rozczarowany Stepney ponoć miał ochotę przejść do zespołu Toyoty, obozu wielkiego rywala włoskiej stajni. Sześć dni przed Grand Prix Monaco w zbiornikach paliwa bolidów Ferrari znaleziono tajemniczy biały proszek. Mechanik stał się głównym podejrzanym

Według "Sunday Times" włoska policja przeszukała dom Stepneya i znalazła podejrzany niewielki pojemnik.

Stepney, wypoczywający na Filipinach z rodziną, zaprzeczył pogłoskom, jakoby uciekł z kraju. - Dlaczego ktoś miałby mówić, że nie można się ze mną skontaktować? Przecież zamawiałem lot przez biuro podróży Ferrari. Wszyscy doskonale wiedzą gdzie jestem - powiedział.