Zyta Gilowska poszuka fałszywych rolników w KRUS

Wicepremier Zyta Gilowska chce odłowić z Kasy Rolniczych Ubezpieczeń Społecznych latyfundystów i osoby, które tylko udają, że są rolnikami, po to by płacić niskie składki rentowo-emerytalne.

Rolnik płaci zaledwie 179 zł składki na kwartał, a jeśli prowadzi działalność pozarolniczą - 358 zł. Osoby ubezpieczone w systemie pracowniczym FUS co miesiąc oddają blisko 17 proc. swoich zarobków na poczet renty i przyszłej emerytury oraz opłacają składkę zdrowotną. Za rolników ubezpieczonych w KRUS opłaca ją państwo.

Wiele osób kombinuje, jak ubezpieczyć się w KRUS, choć tak naprawdę rolnikami nie są. Według naszych informacji wicepremier chce odłowić z tego systemu osoby, które posiadają kawałek ziemi, ale prowadzą inną działalność.

- Chodzi o taksówkarzy czy latyfundystów, którzy nie są rolnikami, a po prostu mają przedsiębiorstwa rolne - tłumaczyła Zyta Gilowska w TVN 24.

Teraz rolnik-przedsiębiorca ma prawo ubezpieczyć się w tanim KRUS, jeśli podatek, który zapłacił z tytułu przychodów osiąganych z działalności pozarolniczej, nie przekracza 2643 zł (za rok 2006). Pozostali, chcąc nie chcąc, muszą ubezpieczyć się w systemie pracowniczym FUS.

Prawdopodobnie Zyta Gilowska chce obniżyć obecny próg podatkowy. Ponadto zamożni rolnicy, którzy mają ponad 100 ha, automatycznie musieliby się ubezpieczać w FUS, bo według resortu finansów nie są to już rolnicy, lecz przedsiębiorcy.

Rzecznik Ministerstwa Finansów Jakub Lutyk zarzeka się: - Na razie gotowego projektu wciąż nie mamy. Nie zaprzecza jednak, że trwają nad nim prace.

Ograniczenie liczby osób ubezpieczonych w systemie rolniczym pozwoliłoby zmniejszyć budżetowe dotacje do KRUS. Państwo dopłaca do niego 14,4 mld zł (rolnicy wpłacają tylko 1,2 mld zł). Spadłyby tez dotacje dla FUS.

Według naszych informacji Ministerstwo Finansów czeka na ruch ministra rolnictwa Andrzeja Leppera. Bo jego resort również pracuje nad reformą KRUS, choć zbytnio się nie spieszy. Swój projekt ma przedstawić do końca listopada.

Ministerstwo Rolnictwa jest sceptyczne wobec pomysłów Zyty Gilowskiej. - Rolników z ponad 100 ha mamy w Polsce zaledwie ok. 3 proc. To nie jest żadna reforma, tylko robienie wokół sprawy szumu medialnego. Zaś obniżenie progu dochodowości dla rolników prowadzących działalność pozarolniczą spowoduje ich ucieczkę do szarej strefy. Już raz to przerabialiśmy w 1996 r. - powiedział nam wysoki urzędnik w resorcie.

Resort rolnictwa też chce podnieść składkę dla zamożnych rolników, ale inaczej, niż planuje Gilowska.

Za bogatszych rolników chce uznać rolników posiadających ponad 50 ha. To co piąta osoba z ok. 1,8 mln właścicieli gospodarstw rolnych. Płaciliby znacznie wyższe niż obecnie składki (część do KRUS i część do Otwartych Funduszy Emerytalnych), ale dostawaliby wyższe emerytury.

Jeśli ministrowie w rządzie Jarosława Kaczyńskiego się dogadają i przygotują wspólną ustawę do końca roku, to zacznie ona obwiązywać najwcześniej od 2009 roku.