Akt oskarżenia wobec Aleksandry Jakubowskiej

Do sądu trafił w środę akt oskarżenia w sprawie korupcji przy ubezpieczaniu Elektrowni Opole. Głównymi oskarżonymi są byli posłowie SLD Aleksandra Jakubowska i Jerzy Szteliga, którym grozi odpowiedni do 12 i 8 lat więzienia

Rzecznik opolskiej prokuratury Lidia Sieradzka tłumaczy, że śledztwo trwało tak długo (od 2004 r.), bo wymagało dużego nakładu pracy. - Materiałem dowodowym są nie tylko zeznania świadków, ale także dokumenty, których pracujący przy tym policjant i prokurator mieli do przejrzenia tony. Ponadto prokuratura dysponuje stenogramami rozmów telefonicznych, pochodzących z podsłuchów - przyznała.

Łącznie oskarżono 23 osoby. Jako funkcjonariusz państwowy odpowie też mąż Jakubowskiej Maciej. - Wykorzystywał w działaniu to, że był mężem posłanki, która miała duże możliwości. Bez niej nie mógłby nic zdziałać, bo nie miałby wpływów. On był egzekutorem należności - mówi Sieradzka.

Obok byłych polityków SLD oskarżeni są również; b. prezes Elektrowni Opole Henryk Sz., b. członek zarządu Leszek W, oraz b. szefowa opolskiego PZU Stanisława Ch.

Zdaniem prokuratury mieli dzielić się z prowizją z ubezpieczenia elektrowni Opole. Szefowie elektrowni mieli doprowadzić do zmanipulowania procedur przetargowych i uzyskania od Głównego Urzędu Zamówień Publicznych zezwolenia na przeprowadzenie wyboru brokera bez przetargu. Potem oskarżeni wspólnie ustalili, że wybrany broker ubezpieczeniowy będzie im oddawał 70 proc. prowizji, która wynosiła rocznie ok. 1,7 mln zł.

Aleksandrze Jakubowskiej zarzucono;

>> że od stycznia do 2002 do lipca 2002 żądała i przyjęła 90 tys. łapówki brokera ubezpieczeniowego, które następnie zostały przelane na konto stowarzyszenie SLD "Dla przyszłości",

>> że od grudnia 2002 do grudnia 2004 przyjęła obietnicę wręczenia łapówki w wysokości 1 mln 296 tys. zł, z czego przyjęła ponad 481 tys.,

>> że jako funkcjonariusz publiczny, powołując się na swoje wpływy przyjęła od Stanisławy Ch. 8,3 tys. zł. Z tego 4 tys. zatrzymała dla siebie, 400 zł przekazała na Stowarzyszenie "Dla Przyszłości", 1950 zł dała na fundusz wyborczy SLD, a 1950 zł dla Krzysztofa M., który był wówczas asystentem premiera Belki (on nie ma zarzutów, gdyż nie wykazano, że wiedział, iż to pieniądze korupcyjne),

>> że wraz z mężem Maciejem przyjęli od brokera 481 tys. zł łapówki.

>> że wspólnie z mężem brali udział w praniu korupcyjnych pieniędzy, co polegało na wystawianiu przez brokera fikcyjnych zleceń dla krewnych Jakubowskich, którzy potem przekazywali im pieniądze.

Inni oskarżeni

>> Jerzy Szteliga, b. baron SLD; jako poseł żądał i przyjął 90 tys. zł na rzecz stowarzyszenia "Dla przyszłości" .

>> Henryk Sz., b. prezes elektrowni; miał wziąć 367 tys. zł, które przekazał na wskazane stowarzyszenia i organziacje oraz 10 tys. dla siebie. - Był osobą, która decydowała o wysokości prowizji należnej brokerowi i jak będzie ona dzielona między pozostałych - tłumaczy Sieradzka.

>> Leszek W., były członek zarządu EO; razem z Henrykiem Sz. miał przyjąć ok. 367 tys., które przekazali na wybrane stowarzyszenia.

- Miał również wyłudzić poświadczenie nieprawdy od Prezesa Zarządu Zamówień Publicznych o wygaśnięciu ubezpieczenia. To było podstawą do wydania pozwolenia na wybór pośrednika z wolnej ręki, bez przetargu - mówi prokurator.

>> Stanisława Ch., była szefowa opolskiego oddziału Herosa, a potem PZU; przywłaszczenia mienia Herosa na nie mniej niż 160 tys. zł na podstawie fikcyjnych faktur. Taki sam zarzut otrzymała jej podwładna Elżbieta B., która zajmowała się finansami i księgowością, gdyż prokuratura uznała, że musiała zatem o fikcyjnych fakturach wiedzieć.

Zarzuty związane z podpisywaniem fikcyjnych umów postawiono również córkom Stanisławyc Ch. - Marcie Ch. i Natalii Ch. Stanisława Ch. ma również zarzut fałszowania podpisów, przez co przywłaszczyła sobie ponad 73 tys. zł.

Odpowie również za przyjęcie i przekazanie na stowarzyszenie SLD 90 tys. zł, a także za przyjęcie 481 tys. zł od brokera.

>> Pozostali oskarżeni to osoby, które podpisywały fikcyjne umowy, dzięki którym prano korupcyjne pieniądze. Do winy przyznali się brokerzy, którzy chcą dobrowolnie poddać się karze.