Uparty koziołek ratowany przez strażaków

Koziołek sarny dwa razy utknął pomiędzy prętami płotu jednej z posesji w Opolu. By go wyzwolić strażacy musieli użyć sprzętu hydraulicznego

Po raz pierwszy gospodarze posesji wezwali weterynarza rano. - Tak jakoś się składa, że zazwyczaj kiedy dzieje się krzywda jakiemuś zwierzątku zawsze mnie wzywają - śmieje się weterynarz Marek Tymowicz.

Koziołek w wieku dwóch, trzech lat był zaklinowany pomiędzy metalowymi prętami. Na szczęście nie był połamany i nie miał żadnych ran, jednak był zablokowany pomiędzy klatką piersiową i kośćmi miednicy, tak, że ani w jedną, ani w drugą stronę nie dało się go wyciągnąć.

Z pomocą przyszli strażacy, którzy przy użyciu narzędzi hydraulicznych rozsunęli pręty i uwolnili koziołka, który został odwieziony do lasu w okolicach Zawady.

Jak się jednak okazało nie był to koniec przygód koziołka w mieście. - Jakże wielkie było moje zdziwienie, kiedy po kilku godzinach niemalże w tym samym miejscu znów znaleziono tego samego zaklinowanego koziołka. Niestety tym razem nie miał już tyle szczęścia, bo znalazł się w dołku i przez kilka godzin nikt go nie zauważył. Na skórze miał już spore obrażenia i groziła mu martwica, więc zamiast do lasu tym razem odwieźliśmy go do doktora Mieczysława Lipińskiego do Przysieczy, z którym współpracuję przy leczeniu ciężkich przypadków. Umieściliśmy go w boksie pomiędzy końmi, gdzie powoli dochodzi do siebie - opowiada Tymowicz.