Zbigniew Religa - lekarz i polityk

Profesor kardiochirurgii, wybitny transplantolog, polityk, minister zdrowia - sylwetka Zbigniewa Religi

Najbardziej znany polski kardiochirurg. Ma 69 lat. Kształcił się na Akademii Medycznej w Warszawie, a potem na stażach w Stanach Zjednoczonych. Gdy wrócił, chciał przeszczepiać serca. Kiedy usłyszał od szefa, że ma to sobie wybić z głowy, przeniósł się do Zabrza. Tu zebrał zespół młodych lekarzy i z nimi w 1985 roku dopiął swego.

Współpracownicy mówią o nim, że ma "generalską odwagę". Walczy, nawet jeśli wszyscy wokół wróżą przegraną. Tak było, gdy robił pierwsze przeszczepy i gdy w 1992 roku sprowadzał do Zabrza Placido Domingo na koncert charytatywny. Stworzył też w Zabrzu Fundację Rozwoju Kardiochirurgii, jedyną prywatną placówkę naukową w Polsce (pracuje m.in. nad polskim sztucznym sercem). Nie zawsze mu się jednak udaje. Wrócił do Warszawy i został dyrektorem Instytutu Kardiologii w Aninie. Podczas gdy ośrodki kardiologiczne w kraju nieźle sobie radzą finansowo, jego placówka ma kilkudziesięciomilionowy dług, a zabrzańska fundacja z trudem znajduje dziś pieniądze na wdrożenie swoich projektów.

Był doradcą Lecha Wałęsy, a w 1994 roku został przewodniczącym Bezpartyjnego Bloku Wspierania Reform. Potem założył partię Republikanie, by zaledwie po roku włączyć ją do Stronnictwa Konserwatywno-Ludowego. Wreszcie rok temu założył partię Centrum, ale obecnie jest już tylko jej honorowym przewodniczącym. W zeszłym roku zebrał 120 tys. wymaganych podpisów pod własnym projektem ustawy zdrowotnej. Chciał przekształcić NFZ w kilka niezależnych funduszy, podnieść obowiązkową składkę zdrowotną z 8,5 do 9 proc. i pozwolić na wejście prywatnych kas chorych. Projekt leży w sejmie.

Religa startował w wyborach prezydenckich, ale kiedy kampania rozkręciła się na dobre, jego szanse stopniały do kilku procent. Przyznał, że nie ma pieniędzy na plakaty i reklamy w telewizji, i przekazał swoje poparcie Donaldowi Tuskowi.

Dzięki poparciu udzielonemu liderowi PO zaczął być politycznie kojarzony z Platformą. Dlatego informacja o objęciu przez niego teki ministra zdrowia w rządzie PiS była zaskoczeniem. Objął ten resort w 31 października 2005, najpierw w rządzie Kazimierza Marcinkiewicza, później Jarosława Kaczyńskiego. W rządzie PiS został odpowiedzialny za przeprowadzenie reformy służby zdrowia. Jego program zakładał wprowadzenie w tym roku 30-procentowych podwyżek płac lekarzy oraz utrzymanie ich w przyszłym roku i wzrost o 15% w 2008 roku. Zapowiadał też wprowadzenie koszyka świadczeń gwarantowanych i częściowej odpłatności za usługi medyczne.

Lekarze domagający się wyższych podwyżek wynagrodzeń ogłosili w maju strajk służby zdrowia. Zbigniew Religa zapowiedział, że w tym roku nie ma w budżecie pieniędzy na dalsze podwyżki. W trakcie negocjacji ze strajkującymi nie uczestniczył we wszystkich spotkaniach z przedstawicielami środowiska lekarskiego. Jak ujawnił rzecznik rządu Religa udał się na urlop, którego przyczyną była choroba ministra.