Głosowanie na Białorusi trwa razem z kampanią wyborczą

Choć na Białorusi wybory prezydenckie dopiero w niedzielę, tzw. poprzedzające głosowanie zaczęło się już we wtorek. Prasa ostrzega, że to idealne pole do nadużyć. Tym bardziej że jednocześnie z głosowaniem trwa jeszcze kampania wyborcza

Głosowanie na Białorusi trwa razem z kampanią wyborczą

Choć na Białorusi wybory prezydenckie dopiero w niedzielę, tzw. poprzedzające głosowanie zaczęło się już we wtorek. Prasa ostrzega, że to idealne pole do nadużyć. Tym bardziej że jednocześnie z głosowaniem trwa jeszcze kampania wyborcza

"Wybory Prezydenta Republiki Białorusi odbędą się 9 września 2001 roku". Zapraszamy do wzięcia udziału w głosowaniu w lokalu wyborczym nr " - ulotkę tej treści znalazłem rano na korytarzu. Identyczne pozbierali spod drzwi wszyscy sąsiedzi. Dalej tekst głosił: "Jeżeli nie będzie Pan(i) mieć możliwości przyjścia do lokalu wyborczego w dniu wyborów, to informujemy, że zgodnie z ordynacją może Pan(i) wziąć udział w głosowaniu poprzedzającym od 4 do 8 września br. w godz. 10-14 i 16-19".

Białoruska ordynacja wyborcza rzeczywiście daje taką możliwość. Zagłosować wcześniej można nawet bez wyjaśniania przyczyn, które właściwego dnia wyborów uniemożliwiają przechadzkę do urny. Urzędnicy prezydenta Aleksandra Łukaszenki, który ubiega się o drugą kadencję, wykorzystują ten zapis na swoją korzyść. Do urn kazano iść wcześniej żołnierzom w koszarach, studentom w akademikach, chorym w szpitalach i robotnikom w fabrykach. Po co? Eksperci mówią, że nikt nie wie, co się będzie działo z pełnymi urnami przez pięć najbliższych nocy dzielących kraj od głównego dnia wyborów. Przypominają, że pomieszczeń, w których przez ten czas przechowuje się urny, pilnuje milicja.

Choć głosowanie już się rozpoczęło, to oficjalnie nadal trwa kampania kandydatów na prezydenta. A ściślej biorąc jednego kandydata. W monumentalnym Pałacu Republiki w centrum Mińska Aleksander Łukaszenko zorganizował we wtorek spotkanie z ponad tysiącem wyborców, którzy siedem lat temu głosowali na niego. Propagandową masówkę, na którą autokarami zwieziono ludzi z całego kraju, państwowe radio transmitowało na żywo przez ponad trzy godziny. Ubiegający się o reelekcję Łukaszenko gromił opozycję, niezależną prasę oraz jej "zachodnich mocodawców". Zapowiedział też, że zaraz po wyborach z Białorusi "wyrzuci" szefa mińskiej misji OBWE Hansa-Georga Wiecka. Władze w Mińsku oskarżają go o dowodzenie sztabem opozycji, która chce obalić prezydenta.

Dostało się i Polsce. - To Polska jest miejscem, skąd wychodzą ataki na terytorium b. ZSRR - przekonywał zgromadzonych prezydent. Ale tak naprawdę nie musiał nikogo przekonywać. Każda dłuższa pauza w jego wystąpieniu była wypełniana burzliwymi oklaskami.

Cezary Goliński, Mińsk