Niedawno przeczytane

Ks. Remigiusz Sobański, profesor prawa kanonicznego

W słowniku synonimów znajdujemy 72 możliwości wyrażenia znaczenia rzeczownika użytego w tytule felietonu. Niektóre z nich są bardzo dobitne. A insynuator to ten, który insynuuje, czyli dopuszcza się insynuacji. Wszystko to wywodzi się z łaciny, gdzie w całej rodzinie słów o wspólnym rdzeniu centralne miejsce zajmuje insinuo , co pierwotnie znaczyło "przenikać do wnętrza" - najpierw w znaczeniu dość obojętnym (przenikać cudze myśli), później w znaczeniu raczej negatywnym jako "wkradać się", "wtargnąć", a potem "oznajmiać". Stąd insynuacja to przenikanie do wnętrza, wmawianie i przypisywanie myśli, intencji, postępków nieprawdziwych, stawianie niesłusznych zarzutów, brzydkie wymysły o kimś - wszystko z krzywdą dla osoby, do której wnętrza się rzekomo przenika. W szczególności dotyczy insynuowanie niskich pobudek działającego, wymyślone przez insynuatora: jak już nie można postawić innego zarzutu, wtedy posądza się o niecne zamiary. "Tę metodę walki, insynuowanie przeciwnikowi niskich pobudek, zastosował pan Feldman na wielką skalę w polemice z Żuławskim" - stwierdził Karol Irzykowski. Cyceron pisał, że insynuacja to mowa usiłująca obłudą i kołowaniem podejść umysł słuchacza, aby wyrobić u niego złe mniemanie o kimś. Nader często zdarzają się takie insynuacje w potyczkach politycznych. "Na każdego coś się znajdzie" - głosi maksyma. A jeśli nie w sferze zdarzeń, to w sferze domysłów. Nie mogąc podważyć faktów, kwestionuje się intencje. Na przykład nie mając rzeczowych argumentów przeciw wyrokowi, próbuje się grzebać we wnętrzu (umyśle, świadomości...) sędziów i dyskredytować ich. Niestety, to nie tylko "się zdarza", to staje się metodą. Oto człowiek wysoce obecnie honorowany daje do zrozumienia, że strajk sierpniowy został sprowokowany - dowodów nie ma, ale on tak mówi, bo tak myśli. Kiedy się słyszy takie pomówienia, wypowiadane z absolutną pewnością siebie ("ja wiem"), odnosi się wrażenie, że ma się do czynienia z jasnowidzami... Mają rozszyfrowany świat, przejrzeli wszystkie układy, dostrzegając same oczywistości, ich wiedza (?) nie dopuszcza żadnych wątpliwości i należy ją przyjąć oraz zaakceptować. Nie ujawniają podstaw swych twierdzeń ani przesłanek swych wniosków, bo po co, skoro oni wiedzą. Kto odważyłby się mieć inne zdanie czy chociażby na moment powątpiewać, ten wykazuje skrajnie złą wolę albo cierpi na defekt intelektu, ma - jak to się ostatnio powiada - "do czynienia ze sobą" i dlatego niech zamilknie. Insynuacjom często towarzyszą drwiny. Wszystko po to, by poniżyć bliźniego. Daje się w ten sposób wyraz pysze i nienawiści. Są to zachowania z gruntu złe, wystawiające insynuatorom jak najgorsze świadectwo moralne. Grzebanie we wnętrzu cudzej duszy jest obrzydliwe.