Małysz będzie musiał przytyć 1,5 kg?

Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS) debatuje nad kolejną zmianą przepisu dotyczącego tzw. współczynnika BMI, czyli - w skrócie - stosunku wagi ciała do wzrostu. Jeśli przejdzie ostatni projekt zmian, Małysz będzie musiał przytyć 1,5 kg lub skrócić narty o 2 cm. O sprawie piszą m.in. "Super Express" i "Życie Warszawy"

- Nie rozumiem tej inicjatywy - złości się trener Hannu Lepistoe. Współczynnik BMI stosowany jest w skokach do wyznaczenia dopuszczalnej długości nart dla danego zawodnika. Obecnie, przy zarejestrowanym oficjalnie wzroście Adama Małysza 170 cm i wadze ciała 53-55 kg, jego narty mogą mieć 241 cm długości. W myśl projektowanych zmian, na tę samą długość nart (co przekłada się na kluczową w skokach powierzchnię nośną podczas opadania), "zasłużyć" trzeba będzie większą wagą ciała.

- Jeśli przed przyszłym sezonem musielibyśmy przybrać na wadze, to powodowałoby to większe prędkości na progu, ale one i tak są już bardzo wysokie, natomiast byłoby oczywiście dużo większe obciążenie przy lądowaniu - mówi Małysz, który wraz z resztą kadry skoczków rozpoczął treningi w Zakopanem. - W poprzednim sezonie ważyłem 54 kg, teraz musiałbym ważyć 55,5, żeby zachować długość nart - mówi Małysz. Polak jest niezadowolony z planów FIS, bo po poprzedniej zmianie przepisów, gdy musiał przytyć aż 3 kg, bardzo długo nie mógł wrócić do formy. Decyzję, czy współczynnik BMI zostanie zmieniony, komisja skoków FIS ma podjąć w piątek.

Polacy - oprócz Małysza także Piotr Żyła, Kamil Stoch, Stefan Hula, Kamil Kowal, Krzysztof Miętus i Maciej Kot - będą trenować na Średniej Krokwi w Zakopanem do piątku, potem tydzień odpoczną i pojadą na kolejne treningi do austriackiego Ramsau. Tam spędzą tydzień, wrócą na siedem odpocząć z rodzinami do Polski i znów czekają ich skoki w Zakopanem. - Taki system przygotowań sprawdził się w poprzednim sezonie, więc dobrze, że go powtarzamy - mówi Małysz, który w marcu w Planicy odebrał czwartą Kryształową Kulę za wygranie Pucharu Świata.