Zagłębie liderem!

Przed ostatnią kolejką spotkań Zagłębie Lubin jest liderem Orange Ekstraklasy i ma punkt przewagi nad Bełchatowem

Pozostałe mecze 29. kolejki Orange Ekstraklasy

Tak emocjonującej końcówki sezonu w I lidze nie było od dawna. Wczorajsza, przedostania runda spotkań, przyniosła nieprawdopodobne emocje. Bełchatów przegrał drugi mecz z rzędu, tym razem u siebie z Wisłą Kraków. A Zagłębie pokonało Widzew, mimo że w pewnym momencie meczu sensacyjnie przegrywało 1:2.

Przed spotkaniem z Widzewem było jasne, że Zagłębie aby liczyć się w walce o mistrza musi ten mecz wygrać i czekać na potknięcie lidera z Bełchatowa, który równocześnie rozgrywał swój pojedynek z Wisłą. Kilka minut po 19. na stadionie w Lubinie słychać było okrzyki radości - w Bełchatowie Paulista strzelił bramkę dla Wisły! Po chwili na lubińskim obiekcie panowała już euforia, gdyż swojego gola strzeliło Zagłębie. W tym momencie to Zagłębie było liderem Orange Ekstraklasy i miało punkt przewagi nad Bełchatowem, który ciągle przegrywał u siebie z Wisłą Kraków.

Sensacją w Lubinie zapachniało na początku drugiej połowy, gdy w ciągu minuty Bogunović z Widzewa zdobył dwa gole i wyprowadził swój zespół na prowadzenie. - Nie wiem, co się wówczas z nami stało. - Byliśmy bardzo zdenerwowani, ale jeszcze bardziej zmobilizowani i szybko wydarliśmy rywalom prowadzenie - tłumaczył się napastnik Zagłębia Łukasz Piszczek. Prawy pomocnik Wojciech Łobodziński dodawał: - To był koszmar, w zasadzie sami sobie strzeliliśmy dwie bramki.

Ale lubinianie w ciągu 13 minut zdobyli trzy gole - pierwszego Portugalczyk Rui Miguel, który trafił do siatki przy pierwszym dotknięciu piłki, po swoim wejściu na boisko. Później dwa razy błysnął młody Łukasz Piszczek - zdobył efektowne gole i było już 4:2 dla Zagłębia. Od tego momentu miejscowi kontrolowali grę i już tylko nasłuchiwali wieści z Bełchatowa. Tam GKS przegrał z Wisłą i to Lubin wyszedł na prowadzenie w tabeli.

- Najlepiej gdybyśmy do Warszawy zabrali nasz stadion z kibicami - mówił po spotkaniu pomocnik Zagłębia Wojciech Łobodziński. - Na Legii musimy wygrać i wierzę, że tak się stanie. Już w meczu z Widzewem pokazaliśmy mistrzowski charakter.

Łukasz Piszczek: - Teraz wszystko zależy tylko od nas. Gdyby nie feralny pojedynek w Łęcznej, który odbija się nam czkawką, już dziś praktycznie świętowalibyśmy mistrzowski tytuł. W Warszawie na pewno nie będą się nam trzęsły nogi. Jestem przekonany, że w ostatniej kolejce na stadionie przy Łazienkowskiej zagra nowy mistrz Polski.

O mistrzostwie Polski zadecyduje sobotnia, ostatnia runda meczów. Zagłębie gra w Warszawie z Legią, a Bełchatów w Szczecinie ze zdegradowaną już Pogonią. Aby być pewnym mistrzostwa Zagłębie powinno wygrać, bo ciężko liczyć na potkniecie GKS-u w meczu ze słabiutką. W swojej historii Zagłębie raz było mistrzem kraju - w 1991 roku.