Maturzystka, której bronił Giertych, nie dostanie drugiej szansy

Okręgowa Komisja Egzaminacyjna w Łodzi - pomimo apelu ministra edukacji - nie da drugiej szansy maturzystce, która spóźniła się na egzamin.

4 maja Roksana z XXX LO w Łodzi miała pisać maturę z języka polskiego, ale spóźniła się i nie została wpuszczona do sali. Nauczyciele powiedzieli jej, że drugą szansę dostanie dopiero za rok. Takie przepisy.

Za maturzystką wstawił się minister edukacji i wicepremier Roman Giertych. Poprosił OKE o "rozważenie możliwości" wyznaczenia dziewczynie dodatkowego terminu egzaminu w czerwcu tego roku. Podkreślił, że Roksana spóźniła się "nieznacznie", swój apel umieścił na internetowej stronie ministerstwa.

Wczoraj komisja zdecydowała: dodatkowego terminu dla Roksany nie będzie. - Długo badaliśmy sprawę i nie znaleźliśmy żadnego usprawiedliwienia. To nie był ani przypadek losowy, ani zdrowotny, a tylko w takich sytuacjach należy się drugi termin - informuje Janina Skibicka, pełniąca obowiązki dyrektora OKE w Łodzi. - Poza tym minister poprosił nas jedynie o "rozważenie możliwości" wyznaczenia Roksanie dodatkowego terminu. I rozważyliśmy - dodaje.

Ale ostatnie słowo i tak należy do Romana Giertycha. Jako minister może dać Roksanie drugą szansę, nie oglądając się na decyzję OKE. Czy skorzysta z tego prawa? Wczoraj resort edukacji nie odpowiedział. Czeka na oficjalne pismo z OKE.

Janina Skibicka, wieloletnia wicedyrektorka łódzkiej komisji, w lutym podała się do dymisji. Ministerstwo namówiło ją do powrotu, bo z pracy w OKE zrezygnowała również jej ówczesna szefowa Katarzyna Paluszewska-Jurkiewicz związana z LPR. Skibicka zgodziła się pełnić obowiązki dyrektora komisji, ale tylko do lipca. Potem nieodwołalnie odchodzi.