Prof. Jan Miodek przyznał, że złożył sprawozdanie MO

Znany językoznawca profesor Jan Miodek przyznał Polskiemu Radiu Wrocław, że po powrocie z zagranicznego stypendium złożył milicji sprawozdanie z pobytu i podpisał je. Wcześniej przed wyjazdem był wzywany przez milicję.

Profesor Jan Miodek zapewnił, że ma czyste sumienie. Skomentował w ten sposób informacje ujawnione przez publicystę Grzegorza Brauna w Polskim Radiu Wrocław. Dziennikarz powiedział, że znany wrocławski polonista wspólpracował w czasach PRL z policją polityczną.

"Nie mówiłbym o tym, gdyby ta informacja nie wydawała się istotna i gdybym się nie obawiał, że ta osoba publiczna będzie znowu mówić w wywiadach o tym, jakie to moralne skrupuły wywołuje lustracja" - dodał Grzegorz Braun.

Komentując zarzuty profesor Miodek przyznał, że w latach 70. wyjeżdżał za granicę. Zaznaczył jednak, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Powiedział, że spodziewał się takiego ataku, bo jest przeciwnikiem lustracji. Zapewnił, że ma czyste sumienie "Zaczyna się moje piekło" - dodał profesor Miodek.

Dr Robert Klementowski z IPN powiedział "Gazecie", że jest tymi informacjami bardzo zaskoczony bo w dostępnych mu dokumentach nie znalazł żadnej informacji na ten temat. Doktor Łukasz Kamiński z Instytutu Pamięci Narodowej nie chciał komentować tych informacji do czasu ich weryfikacji.

Prof. Suleja: We wrocławskim IPN nie ma dokumentów ws. Miodka

Według szefa wrocławskiego IPN Włodzimierza Sulei, w tej placówce nie ma żadnych dokumentów potwierdzających, że prof. Miodek współpracował z tajnymi służbami PRL, ale mogą być w zbiorze zastrzeżonym w Warszawie. Językoznawca przyznaje, że złożył sprawozdanie z pobytu na stypendium zagranicznym i podpisał je, ale "w swoim sumieniu jest czysty".

Prof. Suleja - jak powiedział PAP - wie od Brauna, iż dokumenty dotyczące Miodka znajdują się w zbiorze zastrzeżonym w Warszawie. "Ja nie mam dostępu do tego zbioru. Jak pan Braun je zdobył, nie wiem" - powiedział Suleja.