Przeszczep macicy jest możliwy

Naukowcy ze Szwecji pierwsi na świecie przeszczepili macicę u owiec. To wstęp do podobnego zabiegu u ludzi

Zespół z Sahlgrenska Academy w Göteborgu kierowany przez prof. Matsa Brannstroma przeszczepił macicę czternastu owcom. Dziś cztery z nich kończą już czwarty miesiąc ciąży. Za niespełna trzy tygodnie na świat powinny przyjść - poprzez cesarskie cięcie - jagnięta. Zdaniem naukowców to najlepszy dowód na to, że metoda jest skuteczna i będzie można ją zastosować u ludzi.

Wszystkie zwierzęta poddano tzw. transplantacjom autologicznym, tzn. przeszczepiono im ich własne narządy. Jednym słowem, najpierw usuwano macicę owcy, a potem ją jej wszczepiano. Kolejnym etapem, jak obiecuje Brannstrom, będzie przeszczepienie macicy pochodzącej od innej owcy.

Do tej pory lekarze bardzo ostrożnie podchodzili do prób przeszczepienia tego narządu. Macica posiada bardzo skomplikowaną sieć naczyń krwionośnych, podczas ciąży wytwarza łożysko i znacznie zwiększa rozmiary. I nie jest to narząd niezbędny kobiecie do życia.

Zespół prof. Brannstroma jest na tym polu pionierem. To właśnie lekarze z Göteborga w 2002 r. przeprowadzili taki zabieg u pierwszego ssaka - myszy. Macicę pobraną od jednej z samic wszczepili innej, nie usuwając przy tym jej własnego narządu. Następnie do obu macic wszczepili stworzone na drodze zapłodnienia in vitro zarodki. Ciąże rozwinęły się zarówno we własnej, jak i w przeszczepionej macicy.

Informacja o kolejnym sukcesie lekarzy z Göteborga na nowo ożywiła dyskusję o przeszczepach macic. Na pewno istnieje zapotrzebowanie na tego typu zabiegi, choć trudno określić, jak duże.

Niektóre kobiety w wyniku powikłań ciąży i wad rozwojowych przychodzą na świat w ogóle bez macicy. Inne tracą narząd w wyniku urazów. Zdaniem ekspertów najwięcej kandydatek do przeszczepu może być wśród pacjentek, którym usunięto narząd w wyniku choroby nowotworowej. Czasem mają one w pełni sprawne jajniki i tylko brak macicy ogranicza ich zdolność do posiadania dziecka.

Pierwszą próbę takiego przeszczepu podjęto w 2000 r. w Arabii Saudyjskiej. Sam zabieg się powiódł, jednak trzy miesiące później organizm biorczyni odrzucił nowy organ. Zaniepokojenie wzbudziły też etyczne aspekty operacji. Macica pochodziła nie od martwej, ale żywej dawczyni. W krajach zachodnich prawo dopuszcza pobieranie narządów od żywych dawców, ale tylko jeśli jest to jeden z tzw. narządów parzystych, np. nerka lub fragment narządu, np. wątroby.

W listopadzie ubiegłego roku lekarze z New York Downtown Hospital poinformowali, że uzyskali od swojej rady nadzorczej zgodę na przeszczep macicy u kobiety. Obecnie prowadzą rozmowy z kandydatkami do pionierskiego zabiegu. Amerykanie mają pobrać narząd od zmarłej dawczyni. Po wszczepieniu macicy wybranej ochotniczce chcą wszczepić jej własny embrion (stworzony na drodze in vitro). Gdy ciąża dobiegnie końca i dziecko przyjdzie na świat, najprawdopodobniej usuną macicę, by zmniejszyć ryzyko komplikacji.

Największą groźbą jest odrzucenie nowego narządu, szczególnie podczas ciąży. Aby temu zapobiec, pacjentom po przeszczepie podaje się leki osłabiające układ odpornościowy. Problem w tym, że nie są one obojętne dla zdrowia. Zwiększają ryzyko pojawienia się groźnych infekcji i przyczyniają się do rozwoju pewnych chorób. Znane są już jednak kobiety, które szczęśliwie zostały matkami np. po przeszczepie nerki.

Eksperci zgadzają się, że zabieg transplantacji macicy będzie bardzo ryzykowny. Potwierdza to też obecny eksperyment naukowców ze Szwecji. Wprawdzie w przypadku czterech owiec udał się on znakomicie, ale siedem innych zwierząt musiano uśpić, jak pojawiły się u nich poważne powikłania.

Dlatego dr Peter Bowen Simpkins z angielskiego Royal College of Obstetrics and Gynaecology uważa, że absolutnie nie wolno się spieszyć i dopiero po dokładnym przetestowaniu zabiegu na zwierzętach (jak to właśnie robią Szwedzi) można przystąpić do prób z udziałem ludzi.