Patrioci nie pojadą na wycieczki

Nauczyciele nie dostają od MEN obiecanych przez Romana Giertycha pieniędzy na ?wycieczki patriotyczne?. - Gdy wydzwaniałem w tej sprawie do ministerstwa, miałem wrażenie, że urzędnicy w ogóle nie wiedzą, o czym mówię - skarży się Marek Jędrychowski z Wrocławia, który chce młodzież zabrać do Lwowa.

Minister Roman Giertych w październiku ubiegłego roku zapowiedział, że na dofinansowywanie "wycieczek patriotycznych" w 2007 roku resort przeznaczy w sumie 22 mln zł. - Zapoznanie się z historią na miejscu, tam gdzie się ona toczyła, to ważny element wychowania patriotycznego młodzieży. Niech szkoły zabierają uczniów do miejsc związanych z "kolebką polskiej państwowości", martyrologią lub narodowym dziedzictwem za granicą - zachęcał podczas specjalnie zwołanej konferencji.

Właśnie takie wycieczki organizuje Marek Jędrychowski, nauczyciel wiedzy o społeczeństwie we wrocławskim IX LO. Z uczniami i wychowawcami jeździ głównie na Podole i do Lwowa. Co rok zabiera tam ponad setkę licealistów. Gdy usłyszał ministra w telewizji, ucieszył się. - To dobra idea, bo to nie są tanie wyjazdy. Z powodu braku pieniędzy niektóre miejsca są dla nas nieosiągalne - tłumaczy.

Kolejną wycieczkę do Lwowa zaplanował na kwiecień. Z ministerstwa jednak nie dostanie na nią grosza, choć starał się o dofinansowanie. - Od grudnia ślę maile do MEN, zaglądam na ich stronę internetową, dzwonię - mówi Jędrychowski. - Nikt nie umie mi powiedzieć, jak dotację załatwić. Mam wręcz wrażenie, że w ogóle nie wiedzą, o co pytam. To wszystko wygląda na kolejną pustą obietnicę. Ot, minister powiedział coś pod publiczkę, by być bardziej medialnym.

Ma jednak nadzieję, że uda mu się załatwić ministerialną dotację na następną wycieczkę. Marzeniem Marka Jędrychowskiego jest wyprawa do Krzemieńca, szlakiem Juliusza Słowackiego, patrona "dziewiątki". Bez pomocy finansowej trudna do zrealizowania.

Na obietnicach MEN zawiedli się tez poloniści z wrocławskiego XII LO. Od lat organizują wycieczki historyczno-literackie na Litwę. Zatrzymują się w miejscach związanych z twórczością Adama Mickiewicza. Uczniowie i nauczyciele sami opłacają wyjazdy. Tym, których nie stać, pomaga rada szkoły. - Takie wyprawy mają ogromny sens. To jedyna szkolna wycieczka, która namacalnie pokazuje to, czego uczymy na lekcjach - uważa Ewa Baj, polonistka z "dwunastki".

W tym roku chciała zabrać uczniów do Paryża, śladami Mickiewicza. Szkoła wystąpiła do MEN o dotację. - Resort odpisał nam, że dofinansowuje tylko projekty organizacji pozarządowych i nie może przeznaczyć żadnych pieniędzy dla szkoły. Nie będę tego komentować. Nadal organizujemy wycieczki we własnym zakresie - mówi nauczycielka.

W Ministerstwie Edukacji Narodowej dowiedzieliśmy się, że właśnie trwają "końcowe prace nad programem wycieczek edukacyjnych do miejsc pamięci narodowej dla dzieci i młodzieży szkolnej".

- Opracowujemy dopiero kryteria i zasady projektów realizowanych w ramach współpracy międzynarodowej na rok 2006-07 - wyjaśnia Anna Żdan z biura prasowego MEN.

Resort obiecał jednak, że wyniki prac nad programem opublikuje na swoich stronach internetowych. Ale nie wie jeszcze - kiedy.