Unia chce jednolitej polityki finansowej

Dla klientów: tańsze przelewy bankowe w UE. Dla banków: ułatwienie w fuzjach. Dla firm: jednolita podstawa opodatkowania przy CIT

Nawet 100 mld euro rocznie zdaniem Komisji Europejskiej zaoszczędzą mieszkańcy Unii, gdy w życie wejdą przepisy zaakceptowane we wtorek przez Ecofin, czyli unijną radę ministrów ds. ekonomii i finansów. Wprowadzeniu nowych reguł nie sprzeciwił się nikt. - Bo to jest bardzo pożyteczna dyrektywa dla konsumentów - zapewniała wicepremier minister finansów Zyta Gilowska, która reprezentowała Polskę na wczorajszych obradach Ecofinu.

Co zmienią nowe przepisy? Wszystkie transgraniczne operacje bankowe przeprowadzane w UE będą traktowane tak samo jak operacje krajowe. Banki nie będą mogły stosować np. wyższej opłaty za przelew z Belgii do Francji. Co więcej, każda transakcja będzie musiała zostać zrealizowana równie szybko jak w kraju (w ciągu maksymalnie jednego dnia, nie licząc dnia złożenia zlecenia). Dyrektywa określi też, kto ponosi finansową odpowiedzialność za transakcje źle zrealizowane (to ważne zwłaszcza dla tych klientów, którzy płacą swoje rachunki np. w niebankowych punktach kasowych).

Zła wiadomość dla polskich konsumentów jest taka, że część przepisów nie będzie ich dotyczyć - bo Polska nie jest w euro. Nasze banki nadal będą miały np. pobierać prowizję za przewalutowanie transferowanych za granicę sum. Co więcej, same banki oświadczyły, że wdrażanie nowych przepisów zaczną się od krajów strefy euro.

We wtorek Ecofin przyjął także inną nową dyrektywę, która ułatwia przejęcia banków. Polska była jedynym krajem, który chciał ją zablokować, ale sprzeciw Gilowskiej na wiele się nie zda, bo jeśli przepisy przyjmie europarlament, będą obowiązywały one w całej UE, także w Polsce.

We wtorek wicepremier Gilowska zapowiedziała też swój sprzeciw wobec innego projektu nowych unijnych przepisów: nie zgadza się na ujednolicenie podstawy obliczania podatku dochodowego od przedsiębiorstw (CIT). Taką harmonizację "bazy podatkowej" (ale nie stawek!) forsuje unijny komisarz ds. podatków Laszlo Kovacs. - Do tej pory nie wyrażaliśmy zainteresowania ujednoliceniem podatków. Nie jest to zgodne z naszym interesem gospodarczym - powiedziała "Gazecie" Gilowska.

Innego zdania są eksperci podatkowi i przedsiębiorcy. Ich zdaniem ujednolicenie w ramach UE podstawy obliczania CIT byłoby korzystne dla polskich firm. Dziś ta podstawa jest w Polsce wyższa niż w wielu krajach Unii (przede wszystkim dlatego, że nasz katalog wydatków, których firmy nie mogą uznać za koszty uzyskania przychodu, jest znacznie obszerniejszy). A wyższa podstawa to wyższy podatek.

Polski sprzeciw może oznaczać, że KE zdecyduje się na zaproponowanie harmonizacji tylko wybranym krajom UE, tym, które zechcą skorzystać z zapisanej w unijnych traktatach "wzmocnionej współpracy". Byłby to wyraźny krok w stronę stworzenia "Unii dwóch prędkości", czego polskie rządy do tej pory się obawiały.