Klucz do 3 mln domków... z kart

PiS obiecywał , że w ciągu ośmiu lat w Polsce powstanie 3 mln nowych mieszkań. Ten cel miał być osiągnięty m.in. dzięki kredytowi mieszkaniowemu z budżetową dopłatą. Chyba żaden kredyt nie miał takiej reklamy jak ten. Reklamował go rząd, posłowie koalicji, pisały o nim media, w tym ?Gazeta?. Aż wreszcie pojawił się w ofercie największego polskiego banku - PKO BP. Właśnie minęły dwa miesiące. W tym czasie PKO BP udzielił kilkunastu tysięcy kredytów mieszkaniowych, ale tych z dopłatą - jak udało nam się ustalić - zaledwie... 400.

Dlaczego ludzie nie rzucili się na kredyt, w którym państwo spłaca mniej więcej połowę odsetek przez osiem lat? Bo mało kto spełnia warunki, którymi ten kredyt jest obwarowany. Rząd odmawia dopłat osobom samotnym, które stanowią połowę klientów firm deweloperskich. Czy się to komuś podoba, czy nie coraz więcej Polaków - i słusznie - najpierw myśli o zdobyciu wykształcenia, dobrej pracy i mieszkania, a dopiero potem o małżeństwie i dzieciach. Ale w Polsce najwyraźniej wszystko musi być na opak. "Najpierw narób sobie człowieku dzieci, a potem pomyślisz, gdzie z nimi mieszkać i skąd wziąć na to pieniądze" - zauważa czytelnik na forum internetowym "Gazety" .

Budżetowej dopłaty nie dostanie także ten, kto kupi za drogie mieszkanie. Rozumiem, że jakiś pułap cenowy jest wskazany, ale dlaczego jest on całkowicie oderwany od rzeczywistości? W Krakowie, Gdańsku czy Wrocławiu za przeciętne mieszkanie trzeba zapłacić 6-8 tys. zł za m kw. Żeby dostać kredyt z dopłatą, trzeba znaleźć takie, które kosztuje poniżej... 3 tys. zł za metr. W przyszłym tygodniu posłowie zdecydują, czy podnieść ten pułap o 30 proc. Szkoda na to czasu! W dużych miastach, gdzie jest praca, ceny rosną w szybszym tempie. Co gorsza, lawinowo rosną także koszty budowy domów, bo drożeją materiały budowlane i robocizna, a Polacy nadal nie wiedzą, jaką stawkę VAT za mieszkania i domy zapłacą w przyszłym roku.

W Polsce trzeba zwiększyć podaż terenów budowlanych, a w efekcie mieszkań. Rządowi zajmie niemal dwa lata, żeby wnieść do Sejmu stosowne projekty ustaw. Tymczasem potrafił od ręki skasować podatkową ulgę odsetkową, z której mógł korzystać każdy podatnik zaciągający kredyt mieszkaniowy.