Tanieją bilety za ocean

Bilety za ocean tańsze o jedną trzecią. Aż 25 milionów nowych pasażerów nad Atlantykiem - to możliwe

Dla pasażerów latających z państw Unii do USA szykuje się rewolucja. Od marca przyszłego roku wejdzie w życie porozumienie o otwartym niebie między Ameryką i UE. Zacznie się prawdziwa walka amerykańskich i europejskich linii lotniczych o klientów.

W czwartek ministrowie państw Unii zgodzili się na otwarcie swoich rynków lotniczych. - To historyczna decyzja - mówiła amerykańska sekretarz transportu Mary Peters.

Za rok każdy przewoźnik z USA i Unii będzie mógł uruchomić dowolną liczbę lotów przez Atlantyk do dowolnego miasta. Teraz są ścisłe ograniczenia. Konkurencji nie ma. Np. bezpośrednio z Warszawy do Nowego Jorku lata tylko LOT, a na londyńskie lotnisko Heathrow mają dostęp tylko nieliczne linie transatlantyckie.

Jak wyliczyli eksperci Komisji Europejskiej, uwolnienie rynku da w ciągu pięciu lat wzrost liczby pasażerów przez Atlantyk o połowę! Dziś co roku między Europą i USA lata 50 mln osób, z tego co setny to pasażer LOT-u.

- Wzrost liczby pasażerów powinien przełożyć się na znacznie tańsze bilety dla Europejczyków i Amerykanów - cieszył się Jacques Barrot, komisarz UE ds. transportu. Obniżka cen biletów sprawi, że w kieszeniach pasażerów może zostać nawet 12 mld euro.

Ale ceny biletów nie spadną aż tak jak w tanich liniach, które oferują loty po Europie. Powód? Przy obsłudze dalekich rejsów koszt paliwa i obsługi rośnie tak, że na bilety za 1 euro z Nowego Jorku do Warszawy raczej nikt sobie nie pozwoli.

Dla Polaków otwarte niebo może oznaczać obniżki, bo LOT-owi przybędzie rywali. Dziś jest u nas już kilka lotnisk, które ostrzą sobie zęby na pasażerów zza oceanu - Poznań, Gdańsk, Rzeszów. Z Krakowa i Warszawy już dziś przez Atlantyk lata LOT. W ub.r. przewiózł na tych trasach ponad 565 tys. osób.

Warszawskie Okęcie jest rozgrzebane, trwa rozbudowa terminalu. Ale mimo to polski rynek jest atrakcyjny dla linii z zagranicy. Lotami z Okęcia do USA interesowali się już przewoźnicy zza oceanu - dowiedziała się nieoficjalnie "Gazeta".

- Okęcie na pewno będzie gotowe na zwiększony ruch lotniczy, kiedy otwarte niebo stanie się faktem. Czekamy na chętnych - mówi nam Artur Burak z PPL, które zarządza warszawskim lotniskiem.

Czy potentaci tacy jak British Airways czy Lufthansa myślą już o tańszych niż LOT rejsach z Polski do USA? Na razie unikają odpowiedzi. Ale konkurencja może się pojawić szybko. Polacy kochają latać. Od wejścia do Unii w 2004 r. ekspansja tanich linii sprawiła, że liczba pasażerów z Polski i do Polski zaczęła lawinowo rosnąć. Rocznie nawet o 30 proc. To drugi wynik na świecie, po Chinach.

To, co przyjemne dla pasażerów, może okazać się trudne dla LOT-u. Otwarte niebo nad Atlantykiem może być ciężką próbą dla jedynej polskiej linii. - Oczywiście, konkurencja o pasażera w Polsce również się zaostrzy, ale już w przyszłym roku dostaniemy nowe Boeingi 787 Dreamliner. Mamy nadzieję przyciągnąć więcej pasażerów - mówi Leszek Chorzewski, rzecznik LOT-u.

Polski minister transportu był w Brukseli mniej optymistyczny. - Otwarcie nieba to ryzyko, LOT powinien szukać szansy w innych krajach unijnych niż Polska - powiedział "Gazecie" Jerzy Polaczek. - Obecnie na lotach transatlantyckich osiąga wynik netto i to trzyma jego wyniki finansowe.