Dziatkowiak: Ja też popełniłem wiele "morderstw"

Prof. Antoni J. Dziatkowiak, jedna ze sław polskiej kardiochirurgii, nauczyciel i wychowawca dr. Mirosława G., przerywa milczenie. Broni G., aresztowanego pod zarzutem korupcji oraz zabójstwa pacjenta: Uważa, że aferę przygotowano, a zarzut zabójstwa to absurd. Krytykuje też Zbigniewa Ziobrę.

Prof. Dziatkowiak broni Mirosława G. Przeczytaj cały wywiad

- Uważam, że przygotowano i wywołano tę aferę, by mieć powód do zwolnienia dyrektora szpitala doc. Marka Durlika oraz skonfliktować społeczeństwo ze światem lekarskim przed planowanym na wiosnę strajkiem lekarzy - mówi "Gazecie" prof. Dziatkowiak.

"Ziobro być może zemścił się na lekarzach"

Kardiochirurg krytykuje ministra sprawiedliwości za wydanie wyroku na Mirosława G. zaraz po aresztowaniu i skazanie go tym samym na "śmierć zawodową". - Był to spektakl na zamówienie, by wykazać wątpliwy sukces CBA. Nie można wykluczyć, że min. Ziobro, skazując publicznie dr. G., zemścił się na lekarzach. Może ma uraz w związku ze śmiercią ojca, któremu z powodu zawału serca wykonano w 2006 r. w Krakowie udrożnienie zamkniętej tętnicy wieńcowej, po którym zmarł - mówi Dziatkowiak. - To może być drugie dno tej sprawy -ocenia.

"Zarzut morderstwa jest absurdalny"

- Zarzut zabójstwa jest absurdalny. Gdyby przyjąć te kryteria, które przyjmuje prokurator w przypadku dr. G., to ja popełniłem wiele "morderstw". Bo operowałem chorych, którzy nie mieli szans przeżycia kilku dni i niektórzy z nich zmarli - mówi Dziatkowiak.

Prokuratura uzasadnia zarzut dopuszczeniem do operacji pacjenta z zapaleniem płuc. Rozmówca "Gazety" argumentuje, że jeżeli lekarz nie wykonałby przeszczepu, a chory by zmarł, można by lekarza posądzić o zaniechanie. - Ocena wskazań do przeszczepu jest oparta na doświadczeniu i wiedzy, a dr G. przeszczepił 332 serca. Kardiochirurgia to specjalność balansująca na granicy ryzyka śmierci operowanych chorych - dodaje Dziatkowiak.

Podejście do korupcji to kwestia obyczajowości

Dziatkowiak przyznaje, że G. mógł brać łapówki czy prezenty, jednak nie potępia go za to. - Czy to jest przestępstwo? To kwestia obyczajowości, która się nie zgadza z obecną definicją korupcji. Według prof. Juliusza Makarewicza, twórcy przedwojennego kodeksu, korupcją jest "domaganie się nienależnego świadczenia za wykonanie czynności w ramach pełnionego obowiązku albo stanowiska". Korupcją jest więc uzależnienie leczenia od pieniędzy albo domaganie się ich w trakcie leczenia - mówi.

"W wyniku nagonki na lekarzy umierają chorzy"

Dziatkowiak jest oburzony "czarnym PR-em", jaki dotknął środowiska medyczne i spowodował spadek liczby przeszczepów serca. - Lekarze boją się podejmować decyzje lekarze kwalifikujący chorych do transplantacji serca, boją się specjaliści orzekający śmierć mózgową dawców narządów, koordynatorzy i lekarze z ośrodków transplantacyjnych. W wyniku nagonki na lekarzy niepotrzebnie umierają chorzy - ocenia kardiochirurg.