Prywatyzacji znów będzie jak na lekarstwo?

Czy wpływy z prywatyzacji w tym roku mogą być tak kiepskie jak w 2006? Wygląda na to, że tak. Pod znakiem zapytania stanęła planowana na grudzień prywatyzacja Grupy Energetyka Południe

Sprzedaż akcji Energetyki Południe miała być jedną z największych prywatyzacji w tym roku. Wartość grupy, w skład której wejdą Południowy Koncern Energetyczny, Enion, elektrownia Stalowa Wola i wrocławska EnergiaPro, szacuje się na blisko 15 mld zł.

Według deklaracji resortu skarbu w 2007 r. do budżetu ma wpłynąć z prywatyzacji około 3 mld zł.

Ubiegłoroczne prognozy też były ambitne. Najpierw szacowano wpływy z prywatyzacji na 5,5 mld zł. W połowie roku minister skarbu ogłosił, że budżet dostanie 3 mld. Ostatecznie wpłynęły 622 mln zł.

Grupa Energetyka Południe, która miała rozpocząć działalność w pierwszym kwartale tego roku, jeszcze nie działa. Na razie skończyło się na rejestracji spółki w Katowicach. Konsolidacja opóźnia się, bo resorty skarbu i gospodarki nie mogą dogadać się ze związkami co do przydziału akcji pracowniczych Grupy.

Dodatkowo Energetyka Południe ma być wpisana na listę stu spółek strategicznych dla państwa. To znaczy, że w najbliższych latach skarb państwa nie zamierza wyzbywać się w nich udziałów.

Jeszcze w ub.r. minister skarbu poinformował posłów z komisji skarbu, że Energetyka Południe ma być sprywatyzowana przez giełdę w grudniu tego roku. Wczoraj biuro prasowe ministerstwa nie potrafiło odpowiedzieć, czy wpisanie Energetyki Południe na listę spółek strategicznych i opóźnienia w konsolidacji mogą sprawić, że prywatyzacja zostanie przesunięta na 2008 rok. Szacuje się, że sprzedaż 35 proc. akcji koncernu na giełdzie przyniosłaby ok. 5 mld zł.

- Resort skarbu nie zdąży z prywatyzacją Grupy do grudnia - ocenia poseł Aleksander Grad (PO), szef sejmowej komisji skarbu. - Do końca roku zostało dziewięć miesięcy. Opracowywanie prospektu emisyjnego to kilka miesięcy. Później musi go zatwierdzić KPWiG. Potrzebny jest czas na jakieś korekty.

Według Grada nie ma szans na to, żeby resort skarbu zrealizował w tym roku planowane wpływy z prywatyzacji. - Od początku uważałem, że te 3 miliardy to tylko mrzonki ministra Jasińskiego - mówi Grad. - Prywatyzacja PGE stoi pod znakiem zapytania. Opóźnia się też zapowiadana przez resort skarbu prywatyzacja Wielkiej Syntezy Chemicznej. Skończy się tak jak w ubiegłym roku, że wpływy z prywatyzacji zostaną zrealizowane na poziomie niecałych 3 proc.

Oprócz 20 spółek energetycznych na liście stu firm strategicznych, które w najbliższych latach nie będą sprywatyzowane, znajdą się też spółki paliwowe, zbrojeniowe, kopalnie, a nawet TVP i Polskie Radio. Minister skarbu rozważa też objęcie szczególnym nadzorem również TP SA, w której ma zaledwie 3,8 proc. udziałów. - Raczej negatywnie oceniam tworzenie listy spółek strategicznych - mówi Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. - Wiele spółek, które mają trafić na tę listę, to spółki giełdowe. Mogą być gorzej postrzegane przez inwestorów. Istnieje niebezpieczeństwo, że interesy skarbu państwa będą w nich przeważały nad interesami tych firm. To może osłabić ich potencjał konkurencyjny. Jeśli już skarb państwa chce mieć kontrolę nad spółkami, to powinno być ich znacznie mniej i po prostu powinny być państwowe - dodaje.