Sekta mści się na swym przeciwniku

W Chorzowie rozwieszono plakaty informujące, że w mieście grasuje niebezpieczny pedofil. Opatrzono je zdjęciem i adresem Dariusza Pietrka, szefa Śląskiego Centrum Informacji o Sektach. - Chcą mnie zastraszyć - mówi Pietrek, który dzisiaj będzie zeznawał w sądzie w procesie sekty Himawanti.

Plakaty porozwieszano na drzewach oraz włożono za wycieraczki zaparkowanych w Chorzowie samochodów. Można się z nich dowiedzieć, że prokuratura w Katowicach prowadzi śledztwo przeciwko Pietrkowi podejrzanemu o zgwałcenie małej dziewczynki. Autorzy plakatu informują również, że szef Śląskiego Centrum Informacji o Sektach był już ścigany za podobny czyn. Całość uzupełniają ściągnięte z internetu zdjęcie mężczyzny, jego domowy adres oraz dramatyczny apel "chroń swoje dziecko przed niebezpiecznym pedofilem".

Dzieci widziały szkalujące ojca plakaty

Pietrek o plakatach dowiedział się od 18-letniej córki, która natknęła się na nie w drodze do szkoły. Dziewczyna od razu wróciła do domu i pokazała je rodzicom. Szkalujące ojca ulotki widziała też młodsza, 11-letnia córka mężczyzny.

- Dziewczynki, podobnie jak sąsiedzi, wiedzą, że to wszystko brednie. Mam nadzieję, że ci, którzy mnie nie znają, myślą podobnie - mówi Pietrek.

To akcja sekty Bractwo Zakonne Himawanti

Nie ma wątpliwości, że kampania plakatowa to akcja członków sekty Bractwo Zakonne Himawanti. Dzisiaj przed sądem w Zabrzu rozpoczyna się bowiem proces jednej z najbliższych współpracownic aresztowanego guru sekty. Kobieta jest oskarżona o rozsyłanie ulotek szkalujących znanych oficerów policji, sędziów i prokuratorów. Pietrek będzie występował w jej procesie jako pokrzywdzony oraz główny świadek oskarżenia.

Pietrek: Nie dam się zastraszyć

- Publikując plakaty, Himawanti chce mnie zastraszyć, ale to się nie uda. Pojawię się w sądzie - zapowiada Pietrek.

Od kilku lat kieruje on działającym przy Katolickim Centrum Edukacji "Kana" Śląskim Centrum Informacji o Sektach. W regionie jest niekwestionowanym autorytetem w tych sprawach. Prowadzi szkolenia, informuje nauczycieli, policjantów, rodziców i duchownych o zagrożeniach, jakie niosą sekty. W 2002 r. był konsultantem Centralnego Biura Śledczego, które prowadziło postępowanie w sprawie próby zamachu na Jana Pawła II. Ojcu Świętemu groził wtedy Ryszard M., guru Himawanti. Od tego czasu nazwisko Pietrka figuruje na czarnej liście wrogów sekty.

Prokuratura rozpoczęła już śledztwo

Wczoraj prokuratura w Chorzowie wszczęła z urzędu śledztwo w sprawie rozwieszonych plakatów dyskredytujących szefa Śląskiego Centrum Informacji o Sektach. - Prowadzimy je pod kątem publicznego znieważenia pana Pietrka - potwierdza prokurator Anna Włosik-Jachym, zastępczyni szefa Prokuratury Rejonowej w Chorzowie.

To jednak nie koniec problemów Pietrka. Kilka dni temu do chorzowskiej prokuratury wpłynęło bowiem zawiadomienie o podejrzeniu przestępstwa, z którego wynika, że jest on członkiem tajnej organizacji o charakterze neofaszystowskim. Podpisał się pod nim zwolennik Himawanti z Częstochowy. Z kolei aresztowany Ryszard M. zarzucił Pietrkowi groźby karalne. Gliwicka policja wezwała więc dzisiaj Pietrka na przesłuchanie w tej sprawie.

- Członkowie sekty są zdeterminowani i próbują ugryźć mnie z każdej możliwej strony - kwituje szef Śląskiego Centrum Informacji o Sektach.

Bractwo Zakonne Himawanti

Zostało założone w 1995 r. przez pochodzącego z Jaworzna mistrza aikido Ryszarda M., ps. "Mohan". Sąd odmówił jednak rejestracji zakonu, uznając jego status za sprzeczny z konstytucją RP. Członkowie sekty są zobowiązani do bezwzględnego posłuszeństwa wobec guru. "Mohan" był już karany za grożenie przeorowi Jasnej Góry oraz porażenie paralizatorem kobiety, która chciała odejść z sekty. Obecnie siedzi w areszcie, lekarzy stwierdzili u niego niepoczytalność. CBŚ uznaje Himawanti za organizację o charakterze paraterrorystycznym.