Nie bójcie się dobrego radia

Prezes publicznego radia Krzysztof Czabański, wspierany przez KRRiT, robi wszystko, by przejść do historii jako likwidator Radiowego Centrum Kultury Ludowej i Programu II Polskiego Radia.

Bo odebranie "Dwójce" jej dotychczasowej częstotliwości na rzecz "Jedynki" w praktyce oznacza, że ta niszowa stacja, prezentująca tylko kulturę na najwyższym poziomie, bez audycji politycznych, straci jeszcze więcej słuchaczy, szczególnie na i tak pokrzywdzonej prowincji.

RCKL można się chwalić na świecie - nie tylko za imponujące archiwalne nagrania polskiego folkloru, ale i podziwianą wszędzie Kapelę Ze Wsi Warszawa, Trebunie Tutki czy Cracow Klezmer Band. To jedyna instytucja profesjonalnie i skutecznie promująca naszą muzykę etniczną na świecie.

Na nic głosy protestu i oburzenia tysięcy melomanów, najważniejszych twórców naszej kultury, a także resortu kultury. Oficjalne powody decyzji zarządu publicznego radia są takie: restrukturyzacja, zwolnienia grupowe, oszczędności, by "Jedynka" miała większy zasięg i ścigała się z komercyjnymi Zetką i RMF. W zamian jeszcze bardziej "kulturalne" mają być "Jedynka" i "Trójka".

Czy po to jest Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji? Czy na to płacimy abonament? A co zrobi prezes Czabański, gdy konkurs chopinowski wygra jakiś nowy Blechacz i trzeba będzie transmitować koncert? Zdejmie z "Jedynki" wywiady przy kominku z prezydentem, a może felieton któregoś z publicystów "Gazety Polskiej"?

Naprawdę nikt nie będzie chciał Pana stawiać przed trybunałami, że publiczne radio nie zebrało reklam czy ma słabą słuchalność. Przecież komfort kierowania nim polega m.in. na tym, że nie trzeba dawać Big Brotherów i Dody Elektrody, ale pokazywać wartościowe - czyli często niełatwe - zjawiska kulturalne.