Zaniedbania polityków wokół ZUS: wypłaty z OFE zagrożone

Wypłata wcześniejszych emerytur od przyszłego roku jest nierealna, zagrożone są też wypłaty z otwartych funduszy emerytalnych - ostrzega w tajnej korespondencji do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Prokom, który odpowiada za system informatyczny ZUS

Reforma emerytalna sprzed ośmiu lat zakłada, że ZUS od przyszłego roku będzie wypłacać wcześniejsze emerytury. Każdego roku miałoby na nie przechodzić średnio 100 tys. osób. W przyszłym roku mogą one nie dostać emerytur.

Dlaczego?

"Uruchomienie w systemie informatycznym przyznawania i wypłaty emerytur pomostowych w terminie 1 stycznia 2008 r. jest już praktycznie nierealne" - pisze Prokom do ZUS w liście, do którego dotarliśmy. Według informatyków na zmiany w systemie potrzeba półtora roku.

Do pierwszych wypłat zostało dziewięć miesięcy, a rząd wciąż nie stworzył ustawy, która określi, na jakich warunkach przyznawać wcześniejsze emerytury.

Odpowiedzi na to pytanie nie znała także w trakcie wczorajszej debaty w Sejmie minister pracy Anna Kalata - która początkowo do posłów w ogóle nie przyszła. Zrobiła to dopiero po wielkiej awanturze parlamentarzystów. Zdenerwowani posłowie PO zażądali dymisji Kalaty, nazywając ją "najbardziej leniwym ministrem".

To nie koniec problemów z emeryturami. Reforma zakłada, że za dwa lata oprócz świadczeń z ZUS (tzw. I filar) emeryci powinni dostawać również świadczenia z kilkunastu otwartych funduszy emerytalnych (II filar).

Tyle że politycy ciągle nie określili, kto i na jakich warunkach ma wypłacać te emerytury. Przed dwoma miesiącami szefowa ZUS Aleksandra Wiktorow alarmowała w "Gazecie": - Niedługo ktoś w końcu będzie musiał wyjść i powiedzieć: Drodzy ludzie, w 2009 r., kiedy mają być wypłacane pierwsze emerytury z OFE, nie dostaniecie żadnych pieniędzy.

Od tego czasu nic się nie zmieniło. Zespół pod kierownictwem wicepremiera Ludwika Dorna, który ma się tym zająć, jeszcze nie powstał.

Uchwalenie brakujących regulacji prawnych powinno nastąpić nie później niż w czerwcu 2007 r. - ostrzega w liście Prokom. A to on (po wygraniu w połowie lat 90. kontraktu na komputeryzację ZUS) ma przygotować system umożliwiający wypłaty emerytur z OFE. Szefowie firmy pamiętają medialną burzę, która wybuchła kilka lat temu, gdy Prokom tworzył programy do obsługi kont emerytalnych. W 2002 r. media alarmowały: - Choć system informatyczny ZUS mimo pięciu lat pracy nie działa prawidłowo, firma Krauzego zarobiła na nim grubo ponad 500 mln zł i może zarobić jeszcze kilkaset milionów.

- Teraz władze Prokomu przyznają, że sytuacja jest groźna, a gdzie byli dwa lata temu? Pytam się, kto tu rządzi? Rząd, Sejm czy prywatna firma?! - denerwuje się Paweł Wypych, minister w kancelarii premiera odpowiedzialny za ubezpieczenia społeczne. - W trybie pilnym zwołuję spotkanie z prezes ZUS Aleksandrą Wiktorow i prezesem Prokomu - dodaje.

Piotr Piętak, wiceminister MSWiA odpowiedzialny za prowadzenie projektów informatycznych w Polsce: - Jeśli Prokom, który informatyzuje ZUS od ośmiu lat, nie przewidziała obecnej sytuacji, to robi sobie kpinę z rządu i obywateli. Powinni wiedzieć, że Sejm może mieć problemy z uchwaleniem ustaw, i przygotować alternatywny scenariusz - twierdzi Piętak.

Innego zdania jest Michał Boni, były minister pracy w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego. - Prokom dmucha na zimne. I wcale się mu nie dziwię. Działa w swoim interesie, żeby przygotować się do nowych wypłat i żeby nikt go nie oskarżał o zaniedbania.

Zdaniem Boniego winę za obecną sytuację ponoszą kolejne rządy sprawujące władzę od 1999 r., kiedy ruszyła reforma emerytalna. - Nic nie zrobił też Marcinkiewicz ani Kaczyński. - Teraz potrzebna jest interwencja premiera, w przeciwnym razie grozi nam tragedia - przestrzega Boni.