Uciekinierzy z TP SA poczekają na internet

Tysiące abonentów TP SA, którzy zmienili operatora, znalazło się w czarnej dziurze. Zrezygnowali już z Neostrady, a nowi operatorzy nie są w stanie ich podłączyć. - To wina TP SA - twierdzą konkurenci giganta. - Nic podobnego - uważa TP SA.

Blisko 50 tys. użytkowników Neostrady skorzystało z ofert Netii i GTS Energis. Firmy te zaoferowały abonentom TP SA tańszy internet. I to po łączach giganta. Umożliwiły to zmiany prawne przeforsowane w ubiegłym roku przez Urząd Komunikacji Elektronicznej kierowany przez Annę Streżyńską.

Netia i GTS Energis pierwsze wyczuły, że to świetna okazja na szybkie zdobycie nowych klientów. Wprowadziły specjalną ofertę dla abonentów TP SA z niższymi średnio o kilkanaście procent cenami i bez limitów w ściąganiu danych. I ludzie zaczęli składać wnioski o zmianę dostawcy internetu.

Zgodnie z ustaleniami między operatorami TP SA ma na "oddanie" klienta siedem dni roboczych, przerwa w usłudze nie powinna trwać dłużej niż 24 godziny. Tymczasem uciekinierzy czekają tygodniami, nie mogąc korzystać z internetu. "Jestem jednym z uciekinierów z Neostrady. Kilka dni temu dostałem telefon z Netii. Automat poinformował mnie, że niestety firma nie wyrabia się z przełączeniem internetu i w związku z tym da mi rabat na miesiąc. TP SA już mnie nie obsługuje, Netia - jeszcze nie. Pewnie klientów w czarnej dziurze jest więcej" - piszą do nas poirytowani dotychczasowi użytkownicy Neostrady.

Takich osób są tysiące. Jak poinformowała nas rzecznik Netii Jolanta Ciesielska, z 46 tys. abonentów TP SA, którzy zgłosili się do Netii, na razie tylko 3 tys. ma internet. Reszta czeka na podłączenie.

Podobnie jest w przypadku GTS Energis. Na 3 tys. zgłoszeń i 1,5 tys. podpisanych umów przypada tylko... 66 podłączonych.

Kto jest winien? - Zawiedliśmy się na TP SA. Nie wyrabiają się. Wciąż tylko słyszymy: "staramy się" - narzeka Marcin Kotlarski z GTS Energis.

- To nie nasza wina - odpowiada rzecznik TP SA Jacek Kalinowski. - Z naszych usług zrezygnowało do 14 lutego 30 tys. osób, ale otrzymaliśmy tylko 7,6 tys. wniosków o przełączenie do innej firmy. To nasi konkurenci nie wyrabiają się z przesyłaniem tych wniosków.

Netia rzeczywiście może mieć kłopoty z natłokiem klientów. Dotąd miała 50 tys. użytkowników swojego internetu (zdobyła ich przez sześć lat). W styczniu - kiedy ogłosiła ofertę dla abonentów giganta - miała niemal tyle zgłoszeń przez miesiąc. Ale firma twierdzi, że opóźnienia tylko w małym stopniu są jej winą. TP SA nie przekazuje jej bowiem na czas informacji technicznych na temat łączy abonentów, którzy zmieniają operatora.

Firmy wspólnie powołały zespół, który ma rozwiązać problem "zaginionych klientów". - Ustaliliśmy wczoraj, że rozładujemy korek do 15 marca - mówi rzecznik TP SA.

Bałagan zdenerwował Urząd Komunikacji Elektronicznej. Wczoraj ogłosił komunikat, w którym domaga się "wyeliminowania w terminie do 7 marca 2007 r. powstałych trudności".

Klincz TP SA z Netią i Energisem uważnie obserwują kolejne firmy, które zamierzają skorzystać z możliwości oferowania internetu po łączach TP SA. To m.in.: Dialog, Exatel, eTel, e-Telko, czy Tele2 Polska. Mogą być poważnym zagrożeniem dla giganta. Tylko GTS Energis zamierza zabrać TP SA od 50 do 100 tys. użytkowników internetu do końca roku

Na razie jednak TP SA na atak konkurencji zareagowała słabo. Dopiero na początku lutego zlikwidowała znienawidzone ograniczenia w ściąganiu danych i w reklamach radiowych ogłasza to przy akompaniamencie popularnej kilka lat temu piosenki techno "No Limit" grupy 2 Unlimited.