Martwe ptaki w Zatoce Gdańskiej

Zabrudzone ropą alki, perkozy, mewy i kaczki wyrzuca morze na plażach całej Zatoki Gdańskiej. Pojawiają się też żywe ptaki, które próbują się oczyścić z ropy. Od kilku dni można na nie trafić np. w centrum Gdyni.

- Na pierwsze martwe mewy trafili rybacy około 100 km na północ od Helu - mówi Szymon Bzoma z Grupy Badawczej Ptaków Wodnych "Kuling". - Prawdopodobnie właśnie w tych okolicach doszło do zanieczyszczenia.

Na plażach od Helu do Gdańska studenci z Kulinga znaleźli sto zabrudzonych ptaków. Zanieczyszczenie ropą naftową lub jej pochodnymi określają "zarazą oliwną" - ptaki zlizując ropę z piór, zatruwają się i powoli zdychają.

Bzoma: - W sumie zginie prawdopodobnie około tysiąca osobników różnych gatunków: od mew po rzadkie u nas perkozy czubate.

Prof. Marcin Gromadzki z Zakładu Ornitologii Polskiej Akademii Nauk tłumaczy, że zabrudzonym ptakom nie można pomóc. - Akcje czyszczenia zabrudzonych ropą ptaków są widowiskowe, ale nie przynoszą efektów. Myjąc pióra detergentami, usuwamy z nich naturalny tłuszcz. Pozbawiony takiej ochrony ptak ginie - mówi.

To pierwszy od kilku lat przypadek "zarazy oliwnej" na polskim wybrzeżu. Jej przyczyną jest prawdopodobnie niekontrolowany wyciek paliwa ze statku lub opróżnienie zanieczyszczonych zbiorników.

- Nie mieliśmy sygnałów dotyczących skażenia Bałtyku, żadne ślady nie pojawiły się także na brzegu - mówi Roman Kołodziejski z Urzędu Morskiego w Gdyni. - Nad naszymi wodami lata również samolot, który sprawdza, czy na wodzie nie ma plam ropy. Niczego takiego nie stwierdziliśmy.