Czaczkowska: Książka ks. Isakowicza-Zaleskiego była potrzebna

W opinii Ewy Czaczkowskiej dobrze się stało, że książka księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego "Księża wobec bezpieki" ukazała się. Publicystka "Rzeczpospolitej" podkreśliła, że jest ona napisana w sposób nie sensacyjny, lecz spokojny i pozwala zrozumieć, w jaki sposób duchowni byli inwigilowani. Jej zdaniem książka nie jest napisana przeciwko Kościołowi, tylko pokazuje bolesne jego sprawy, dlatego wzbudza sprzeciw wśród wielu osób.

Publicystka ma nadzieję, że ksiądz Isakowicz-Zaleski nie będzie Don Kichotem walczącym z wiatrakami, tylko że prawda o polskim Kościele będzie wypływać na światło dzienne. Przyznała, że były takie momenty, w których wydawało się, iż próba dochodzenia do prawdy księdza Isakowicza-Zaleskiego zakończy się niepowodzeniem. Teraz jednak, zdaniem Ewy Czaczkowskiej, wydaje się to niemożliwe. Ukazują się bowiem kolejne książki, komisje diecezjalne zaczynają mówić o wynikach cząstkowych prac, działa Kościelna Komisja Historyczna.

Publicystka "Rzeczpospolitej" podkreśliła, że po wypowiedzi rzecznika Episkopatu księdza Józefa Klocha mamy niejasność w sprawie arcybiskupa Juliusza Paetza. Ten bowiem kategorycznie zaprzeczył, by współpracował ze służbą bezpieczeństwa PRL. Powoływał się przy tym na potwierdzający to dokument, który miał dostać od Kościelnej Komisji Historycznej. Tymczasem rzecznik Episkopatu i jednocześnie Komisji Historycznej powiedział, że Komisja ostatnio żadnego komunikatu dotyczącego przeanalizowanych materiałów nie wydała. Zdaniem publicystki, te wypowiedzi są sprzeczne. "Ktoś mija się z prawdą, pozostaje tylko ocena, kto" - powiedziała Ewa Czaczkowska.

Książka księdza Isakowicza-Zaleskiego "Księża wobec bezpieki" trafiła dzisiaj do księgarń. Kościelna Komisja Historyczna publikacji nie skomentowała.