Scorsese triumfatorem tegorocznych Oscarów

Amerykański reżyser Martin Scorsese jest triumfatorem tegorocznej ceremonii wręczenia Oscarów. Otrzymał swą pierwszą statuetkę za reżyserię filmu "Infiltracja", a sam obraz został nieoczekiwanie nagrodzony jako najlepszy film.

Pełna lista nagrodzonych >>

Relacja z Oscarowej gali minuta po minucie >>

"Czy dobrze sprawdziliście kopertę?" - żartował twórca takich filmów, jak "Chłopcy z ferajny" czy "Aviator. Podziękował wszystkim, którzy życzyli mu zdobycia nagrody, a także ekipie "Infiltracji", przede wszystkim aktorom Leonardowi diCaprio i Markowi Wahlbergowi.

Scorsese dotąd był uważany za pechowca, ponieważ w przeszłości kilkakrotnie był nominowany do Oscara, ale opuszczał ceremonię bez statuetki. Spodziewano się, że Akademia Amerykańska będzie chciała przyznać mu w końcu Oskara za reżyserię. Jednak statuetka za najlepszy film to zaskoczenie - jako faworytów wymieniano filmy "Babel", "Listy z Iwo Jimy" i "Małą Miss".

"Babel" - wielki przegrany Oscarów

Wielkim przegranym jest amerykański film meksykańskiego reżysera "Babel" Alejandro Gonzalesa Inarritu, który na 7 nominacji, w tym w najważniejszych kategoriach , otrzymał tylko jedną statuetkę - za muzykę.

Odtwórczyni głównej roli w "Królowej", brytyjska aktorka Helen Mirren dostała natomiast, zgodnie z oczekiwaniami, Oscara za najlepszą główną rolę kobiecą. Oscara za główną rolę męską otrzymał Forest Whitaker, który zagrał ugandyjskiego dyktatora Idiego Amina w filmie "Ostatni król Szkocji".

Niemiecki film "Życie na podsłuchu" otrzymał Oscara dla najlepszego filmu nieanglojęzycznego. Jest to debiut fabularny reżysera Floriana Henckela von Donnersmarcka.

Oscary za role drugoplanowe otrzymali: Jennifer Hudson, która zagrała w filmie muzycznym "Dreamgirls", i Alan Arkin za rolę w komedii "Mała Miss".

Włoski kompozytor muzyki filmowej Ennio Morricone otrzymał Oscara za całokształt twóczości. 79-letni Morricone należy do najwybitniejszych twórców muzyki filmowej. Napisał między innymi muzykę do takich filmów, jak "Misja", "Za garść dolarów", "Dawno temu w Ameryce", "Dawno temu na Dzikim Zachodzie" i "Cinema Paradiso".

Nagrodę akademii dla najlepszego filmu dokumentalnego - także zgodnie z przewidywaniami - otrzymał "An Inconvenient Truth" (Niewygodna prawda), dramatyczny apel o przeciwdziałanie zmianom klimatu, zrealizowany według pomysłu i scenariusza byłego wiceprezydenta Ala Gore'a.

Gore, który odebrał Oscara razem z reżyserem Davidem Gugenheimem, został entuzjastycznie powitany przez gości ceremonii.

Oscary "wielokulturowe" i... nudne

Komentatorzy zwrócili uwagę na "wielokulturowość" tegorocznych Oscarów - różnorodność narodową i etniczno-rasową tegorocznych nominatów do głównych nagród. W kategoriach aktorskich kandydowało wielu Afroamerykanów i Latynosów, m.in. Eddie Murphy i Penelope Cruz; zwyciężyli czarnoskórzy aktorzy: Forest Whitaker i Jennifer Hudson.

Do Oscarów nominowano filmy trzech meksykańskich reżyserów: Alejandro Gonzalesa Inarritu ("Babel"), Alfonso Cuarona ("Children of Men") i Guillermo del Toro ("Labirynt Fauna"). Wielu Latynosów dostało złote statuetki za muzykę, dekoracje i zdjęcia i w kategoriach technicznych.

Uroczystość prowadziła w tym roku po raz pierwszy Ellen DeGeneres, znana w USA gospodyni autorskich talk-showów telewizyjnych. Jej konferansjerka była wyjątkowo powściągliwa, ugrzeczniona i uboga w dowcipy, którymi zwykle popisują się prezenterzy ceremonii oscarowych.

Atrakcją wieczoru - ocenianego przez wielu obserwatorów jako wręcz nudny - miał być natomiast występ "Chóru Efektów Dźwiękowych" z Hollywood, który głosami imitował naturalne dźwięki, generowane w filmach środkami technicznymi.

Imponował też balet, którego zespół kreował figury nawiązujące do popularnych filmów roku i ukazujące się na scenie - dzięki odpowiedniemu oświetleniu - w konwencji teatru cieni.

''Infiltracja'' najlepszym filmem ubiegłego roku: