Czytelnicy do "Gazety"

Do niezłego artykułu o wyborze płci dziecka pt. "Dziewczynka czy chłopiec" [wczorajsza "Gazeta"] mam jedną uwagę merytoryczną. W cytometrze przepływowym nie sortuje się plemników X i Y na podstawie różnic w ciężarze, lecz w intensywności emitowanego przez nie światła fluorescencyjnego. Im więcej w plemniku DNA, tym intensywniejsze światło.

W Polsce techniki tej używamy od czterech lat. Naturalnie nie w stosunku do ludzi, lecz zwierząt - głównie bydła. W Instytucie Zootechniki w Krakowie zajmujemy się rozdzielaniem plemników buhajów (także ogierów, knurów i jeleni), które potem wykorzystujemy w dużych doświadczeniach terenowych. Na wprowadzenie tej metody do regularnej hodowli, niestety, nie ma pieniędzy. Sam cytometr przepływowy kosztuje ok. 300 tys. dol., a do tego trzeba jeszcze słono zapłacić Amerykanom za licencję. Natomiast polscy rolnicy świetnie zdają sobie sprawę z zalet metody - nie możemy wręcz opędzić się od hodowców docierających do nas bezpośrednio do laboratorium!

I jeszcze jedno. Dwa lata temu pewna chińska firma wyposażyła swoją pracownię w 24 cytometry. Do separacji nasienia buhajów oczywiście.