Walka o wideo w sieci

YouTube ma problemy z dogadaniem się z medialnymi koncernami. Korzysta na tym Joost - internetowa telewizja, która może stać się wkrótce rywalem najpopularniejszego serwisu z plikami wideo

Zaledwie kilka tygodni temu koncern medialny Viacom zażądał, by należący do Google serwis YouTube usunął ze swoich zbiorów ponad 100 tys. plików wideo, które znalazły się tam bez zgody koncernu (chodziło m.in. o teledyski z MTV). Spółki nie doszły bowiem do porozumienia co do kwoty, jaką Google miałoby płacić Viacomowi. Dla Google był to spory cios - internetowy gigant liczył, że podpisanie umowy z dużym koncernem medialnym przekonałoby kolejne.

Jak wynika z informacji amerykańskiego dziennika "The Wall Street Journal", to nie koniec złych wieści dla Google. Według anonimowych źródeł fiaskiem skończyły się próby podpisania wieloletniej umowy z siecią telewizyjną CBS (m.in. w sprawie pokazywania odcinków słynnego serialu "CSI"). Google ma też problemy z inną amerykańską stacją - NBC. Według nieoficjalnych informacji w zeszłym tygodniu jej prawnicy wysłali do Google list z żądaniem, by materiały z ich stacji nie znajdowały się na stronie YouTube.

Kłopoty YouTube to woda na młyn Joosta - internetowej telewizji twórców Skype'a. Joost podpisał właśnie umowę z Viacomem, dzięki której internauci będą mogli oglądać m.in. seriale stacji Comedy Central i filmy wytwórni Paramount Pictures. Aby skorzystać z Joosta, wystarczy na komputerze zainstalować odpowiednie oprogramowanie (za oglądanie nie trzeba nic płacić - serwis ma się utrzymywać z reklam). Na razie jest w fazie testowej, ma ruszyć w ciągu pół roku. Joost ma już podpisaną umowę m.in. z National Geographic, producentem programów telewizyjnych Endemolem czy Warner Music. Poza umowami ma też taką przewagę nad YouTube, że pliki i programy będą w jakości zbliżonej do tej, którą dziś oferują telewizyjni nadawcy. Co oznacza, że będzie je można oglądać bez przeszkód na całym ekranie komputera.