Sędzia Kryże lobbystą PiS?

Afera FOZZ. Sąd Najwyższy rozstrzygnie, czy sędzia Andrzej Kryże był w tej sprawie stronniczy

Odpowiedzi na to pytanie szukał będzie dziś Sąd Najwyższy, rozpatrując kasację obu stron procesu - obrońców oskarżonych i prokuratora generalnego, czyli Zbigniewa Ziobry.

Kryże to dziś najbliższy współpracownik Ziobry, jemu zawdzięcza ministerialną karierę. Centrum sporu przed Sądem Najwyższym dotyka właśnie związku polityka z sędzią. Tak się ułożyła sądowa historia sprawy nazywanej "matką afer III RP".

Sędzia Andrzej Kryże w marcu 2005 r., po 14 latach od wszczęcia śledztwa, po dwóch procesach (pierwszy prowadzony przez Barbarę Piwnik nie został dokończony) wydał wyrok w aferze FOZZ.

Grzegorza Żemka, dyrektora Funduszu (agenta wywiadu wojskowego PRL, potem WSI), jego zastępczynię Janinę Chim i cztery osoby współpracujące z FOZZ uznał winnymi sprzeniewierzenia i przywłaszczenia milionów dolarów z państwowej kasy.

Powołany w 1989 r., dotowany z budżetu, FOZZ zajmować się miał potajemnym wykupem polskiego długu za granicą przez podstawione, rejestrowane często w tzw. rajach podatkowych, spółki.

Żemek mówił, że przyszedł do FOZZ, by prowadzić operacje zlecone przez służby wojskowe. Według sądu państwo na działalności oskarżonych straciło 134 mln zł, a w tym samym czasie spuchły ich prywatne majątki, a miliony dolarów ulokowane zostało na tajnych zagranicznych kątach itp.

Żemek (skazany ostatecznie na osiem lat więzienia), ma zwrócić państwu 50 mln zł, Janina Chim (pięć lat) - 18 mln.

Proces nie wyjaśnił roli służb specjalnych i tego, czy z pieniędzy FOZZ finansowane były partie polityczne. Sędzia Kryże koncentrował się na poszukiwaniu zagrabionych pieniędzy i zakończeniu sprawy, której groziło przedawnienie.

Lex FOZZ

W lutym 2005 wszedł w głośny spór z adwokatami, którzy w interpretacji części prawników, chcieli storpedować zakończenie sprawy. Kilka dni później posłowie PiS, w tym Zbigniew Ziobro, złożyli w Sejmie projekt ustawy wydłużającej terminy przedawnienia o pięć lat. Ustawa zwana lex FOZZ uchwalona została przez Sejm 3 czerwca 2005 r. Kryże był w owym czasie ekspertem sejmowej komisji ds. zmian w kodyfikacjach z rekomendacji Zbigniewa Ziobro i choć oficjalnie nie doradzał przy tworzeniu tej ustawy, to powoływali się na niego i Ziobro, i poseł Przemysław Gosiewski.

"Bezstronność sędziego może budzić wątpliwości, jeśli bierze udział w tworzeniu prawa" - uznał jednak w styczniu 2006 r. sąd apelacyjny i orzekł, że nie może lex FOZZ uwzględnić, dlatego część zarzutów oskarżonych Żemka i Dariusza Przywieczerskiego (o niegospodarność) uległa przedawnieniu. W uzasadnieniu wyroku sędziowie piszą o Kryżem jako o - "lobbyście" PiS.

Z takiego rozstrzygnięcia nikt nie był zadowolony. Czy sędzia może być stronniczy, tylko w połowie, co do części zarzutów? - pytają retorycznie adwokaci i prokurator generalny. Obrońcy domagają się powtórzenia procesu bądź przedawnienia kolejnych zarzutów (bo terminy według przepisów sprzed lex FOZZ już minęły).

Ziobro broni Kryżego

Prokurator generalny broni sędziego Kryżego przed zarzutem stronniczości i domaga się, by sąd apelacyjny jeszcze raz rozpatrzył sprawę i utrzymał wyrok skazujący z I instancji. Sam Kryże bronił się publicznie: "Nie byłem ekspertem PiS, lecz komisji sejmowej".

Spór z odwołaniem do ustawodawstwa europejskiego, orzeczeń Trybunału w Strasburgu, konstytucji i przepisów prawa jest niezwykle szczegółowy. Adwokaci powołują się np. na wystąpienia Kryżego w telewizji na temat ustawy z czerwca 2005 r. Twierdzą, że sędzia Kryże "miał do sprawy stosunek wybitnie osobisty", czemu dał wyraz w "zabarwionym ideologicznie uzasadnieniu" . Co potwierdził sąd apelacyjny, ale uznał za licentia poetica .

Prokurator generalny (w jego imieniu kasację podpisała zastępczyni Ziobry - Irena Okrągła, już odwołana) z kolei sądowi apelacyjnemu zarzuca rażące naruszenie prawa. Twierdzi, że Kryże nie brał udziału w pracach nad lex FOZZ . Bo na posiedzeniu Komisji nie odpowiedział na pytanie Ziobry (jak wynika z protokołu komisji), a na posiedzeniu plenarnym Ziobro potwierdził tylko, że "pytano o zdanie sędziego Kryże", ale nie na jego zdanie się powoływał. Prokurator generalny protestuje przeciwko nazywaniu Kryżego "lobbystą", czy "osobistym doradcą Ziobry".

Inne kasacyjne zarzuty schodzą na plan dalszy, bo ewentualne uznanie stronniczości sędziego Kryżego oznaczać musi, że sprawa afery FOZZ nie została jeszcze zakończona.