Czy zarzuty prokuratury wobec doktora G. sypią się?

Doktor G. nie chciał łapówki za operację - powiedział GW syn zmarłego pacjenta. ?To był błąd a nie morderstwo? - to minister Religa o nieudanej operacji, po której pacjent zmarł. Zarzuty ministra sprawiedliwości i szefa CBA wobec aresztowanego kardiochirurga ze szpitala MSWiA Mirosława G. są "mocno przerysowane" - to z kolei obrońca, mec. Magdalena Bentkowska-Kiczor.

Fragment z rozmowy "GW" z synem zmarłego pacjenta doktora G. To o tym przypadku szef CBA i minister sprawiedliwości mówili, że doktor chciał po operacji łapówkę od jego rodziny.

Marcin Masłowski, Jakub Wiewiórski: Jak to się stało, że Państwa ojciec Jerzy Gołąb trafił na przeszczep serca do doktora G.?

Wiktor Gołąb, syn: 16 października 2006 r. ojciec w wieku 55 lat miał zawał. (...) Dostałem telefon od dr. G., żebym przywiózł płytę CD z koronografią ze szpitala w Łodzi. Miałem to zrobić osobiście. Wezwał mnie do siebie, opowiedział o operacji, że całą noc się trudził z zespołem. Mówił, że nie wiedział, że ojciec ma zapalenie płuc i że musiał sześć litrów płynu z płuc usunąć. Powiedział, że gdyby wiedział o chorobie płuc, to nie robiłby przeszczepu.

Czy lekarz żądał jakichś pieniędzy?

- Nie żądał nic za operację, tłumaczył nam tylko po operacji, żeby się dobrze ojcem opiekować. Zasugerował, że gdybyśmy potrzebowali profesjonalnej pielęgniarki, żeby ojciec miał czysto i dobrą opiekę, to "musielibyście krowę z obory wyprowadzić".

Cały wywiad w piątkowej "GW"

Religa: To błąd a nie morderstwo

Prof. Religa opiniował jako ekspert przypadek śmierci pacjenta. To w tej sprawie prokuratura postawiła doktorowi G. zarzut zabójstwa. Sam Religa mówi, że nie miałby odwagi w tej sytuacji postawić zarzutu morderstwa. "Miałem istotne zastrzeżenia do kwalifikacji chorego do operacji. Ja bym w tym momencie chorego nie operował. Został popełniony błąd w kwalifikacji chorego, natomiast oskarżenie tego typu to jest zupełnie inna sprawa" - zaznaczył Religa.

Religa: Nie miałbym odwagi stwierdzić, że to morderstwo - wideo

Obrońca doktora G. podważa wyliczenia prokuratury

Podczas przeszukania w domu Mirosława G. znaleziono około 90 tys. zł, kilkanaście butelek drogich alkoholi, ozdobne pióra, zegarki i biżuterię. CBA zatrzymało też należący do kardiochirurga samochód BMW - podali na konferencji szefowie CBA i resortu sprawiedliwości.

Z wyliczeń jego obrońcy Magdaleny Bentkowskiej-Kiczor wynika, że łączna kwota, którą lekarz miał przyjąć to ok. 10 tys. 300 zł, głównie w kwotach po kilkaset złotych.

Pytana o rozbieżności między tą kwotą a wymienianą przez nią sumą powiedziała, że kwota o której mówiono na konferencji prasowej "nie pokrywa się z tą, która wynika z sumowania rzekomych łapówek, które miał dostać doktor". "Kwoty o których ja mówię wynikają z wniosku skierowanego przez prokuraturę do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztu" - dodała.