Nauczycielka oskarżona ws. erotycznych pop-upów

Jeszcze niedawno Julie Amero, nauczycielka z małego miasteczka w USA niewiele wiedziała o komputerach i pornografii. Dwa lata temu kobieta została oskarżona o propagowanie treści pornograficznych, grozi jej do 40 lat więzienia. Wszystko przez feralną lekcję, podczas której na komputerze Amero przypadkowo wyskoczyły nieprzyzwoite pop-upy.

- Jestem przerażona. Chcą mnie ukarać za coś, czego nie zrobiłam - mówiła 40-letnia nauczycielka. Kobieta wyjaśniała, że zanim rozpoczęła się lekcja, wysłała maila do męża. Później poszła do toalety, kiedy wróciła, zobaczyła, że młodzież ogląda stronę internetową poświęconą fryzurom. Amero wyprosiła ich i rozpoczęła lekcję.

- Nagle zaczęły się pojawiać pop-upy. Próbowałam je zamykać, ale nie dało się, ciągle wyskakiwały nowe - tłumaczyła nauczycielka, dodając, iż polecono jej by nie wyłączała komputera.

Amero wyjaśniała prokuraturze, że pornograficzne pop-upy pojawiły się na skutek działania programów szpiegujących. Potwierdzają to eksperci komputerowi, którzy mówili, że taka sytuacja może przydarzyć się każdemu. Sprzęt, którego używała Amero był przestarzały i niej miał programów antywirusowych. Z tymi twierdzeniami nie zgodził się prokurator, David Smith. Według niego kobieta sama klikała na strony z pornografią.

- Dzieci to widziały. To było naprawdę niepotrzebne. Nie chciałbym, żeby ona uczyła moje dzieci. Mogła przecież zakryć komputer płaszczem, albo go wyłączyć - powiedział Mark Steinmetz, członek rady przysięgłych na procesie Amero.

Wyrok zostanie ogłoszony 12. marca.