Polscy rybacy oszukują Unię

Komisja Europejska przyłapała polskich rybaków na masowych oszustwach. Niewykluczone, że Bruksela będzie musiała rozpocząć postępowanie przeciwko Polsce

Informacje o "kłusownictwie" polskich rybaków jako pierwsze ujawniły szwedzkie media, które dotarły do nieoficjalnego raportu unijnych ekspertów przekazanego władzom wszystkich krajów nadbałtyckich (w tym także Polsce). Z dokumentu wynika, że polscy rybacy łowią więcej ryb (przede wszystkim dorsza bałtyckiego), niż im wolno. I kłamią w swoich oficjalnych deklaracjach połowowych.

Obowiązkowe limity połowowe i obowiązek składania deklaracji są częścią unijnej Wspólnej Polityki Rybołówstwa.

Doniesienia szwedzkich mediów oficjalnie potwierdza Komisja Europejska. - W przypadku Polski w ostatnim czasie zostało skontrolowanych 46 kutrów. Okazało się, że rybacy składali fałszywe deklaracje, zaniżając liczbę złowionych ryb o 48 proc. Przykładowo, kapitan deklarował, że złowił 10 ton, a wyładował na brzeg 15 ton dorsza - powiedziała "Gazecie" Mireille Thom, rzeczniczka unijnego komisarza ds. rybołówstwa Joe Borga. - Te inspekcje zostały przeprowadzone przez polskich inspektorów monitorowanych przez unijnych kolegów - dodaje Thom, uprzedzając zarzut, że inspekcje mogły być nieobiektywne wobec Polaków.

Nie tylko Polska została sprawdzona. Kontrole odbyły się także w innych krajach regionu Morza Bałtyckiego. Niestety, tak fatalnych rezultatów jak Polacy nie miał nikt inny. Przykładowo, jak udało się ustalić "Gazecie", w Szwecji skontrolowane zostały 43 kutry. Okazało się, że Szwedzi zaniżali połowy "tylko" o 21proc.

Komisja Europejska nie ukrywa, że na tak rażące łamanie prawa będzie musiała zareagować. Ale jeszcze nie w tej chwili. - Musimy być ostrożni. Nie skontrolowaliśmy przecież całej polskiej floty - mówi Thom. Przyznaje jednak, że zwyczajowym działaniem w przypadku potwierdzenia oszustw jest wszczęcie przeciwko danemu państwu postępowania o naruszenie prawa. - Przepisy muszą być przestrzegane. Komisja Europejska musi o to dbać - mówiła.

Procedura może zakończyć się pozwem do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości. - Dane z inspekcji mogą być potraktowane jako dowód w procesie - mówi nam Thom. - Naukowcy od lat alarmują, że dorsz bałtycki jest łowiony zbyt intensywnie - dodaje. I zapowiada, że ta sprawa będzie głównym tematem dyskusji rządowych ekspertów zaproszonych do Brukseli na spotkanie 6-7 marca. Dopiero po tej dacie można się spodziewać jakichkolwiek decyzji Komisji.