Planety nie umarły wraz z gwiazdą

Kosmiczny Teleskop Spitzera sfotografował mgławicę planetarną zwaną Spiralą - pozostałość po gwieździe, która kiedyś świeciła i ogrzewała swoje planety jak nasze Słońce

Z czasem gwiazda jednak wypaliła zapasy wodoru, co zaburzyło stan równowagi w jej wnętrzu. Rozdęła się jak balon, wchłonęła i spopieliła najbliższe planety. Jej gorące zewnętrzne warstwy kolejno uciekały w kosmos niczym kółka dymu z żarzącego się papierosa. Powinny też zmieść planety i komety, które krążyły po dalszych orbitach. Jednak zdjęcie teleskopu Spitzera temu przeczy.

Samej gwiazdy - maleńkiego białego karła - nie sposób na nim dostrzec. Otaczają ją zielono-niebieskie obłoki gorącego gazu, które niegdyś wyrzuciła. W środku, niby źrenica oka, żarzy się czerwona plamka. To pył, którego źródłem są zderzenia wśród ocalałych komet, planetoid i planet. To znaczy, że kiedy za 5 mld lat wypali się nasze Słońce, być może przetrwa też fragment naszego Układu.