Czy Amerykanie obronią jednodolarówkę z Waszyngtonem?

Już w czwartek Amerykanie będą mogli płacić nową monetą jednodolarową, która w założeniu miała wyprzeć słynny banknot. Władze liczą na oszczędności związane z wycofaniem papierowego pieniądza, jednak zwykli obywatele nie mają zamiaru z niego rezygnować

Nowy bilon może oznaczać powolny kres kojarzenia nominału 1$ z George'em Washingtonem. Pierwsza wersja monety, która zostanie oficjalnie wprowadzona do obiegu w czwartek, 15 lutego, na awersie będzie miała wytłoczony portret pierwszego prezydenta USA. Rewers monety będzie zdobić Statua Wolności W późniejszym czasie wybite zostaną jednak i wprowadzone do obiegu monety z podobiznami prezydentów: Thomasa Jeffersona, Jamesa Madisona i Johna Adamsa. Monety będą wprowadzane w trzymiesięcznych odstępach..

Dlaczego władze starają się odzwyczaić rodaków od kultowego banknotu? Chodzi głównie o większą trwałość monet. Rezygnacja z banknotu przyniosłaby setki milionów dolarów oszczędności rocznie, które pochłania drukowanie papierowego pieniądza. Dotychczas plany zupełnej rezygnacji ze "starego Waszyngtona" nie spotkały się ze społecznym poparciem - podaje agencja AP .

Prezydenckie monety, to już czternasta seria jednodolarówek w historii Stanów Zjednoczonych. Np. 25 lat temu jej rewers zdobiła postać feministki, Susan B. Anthony, w roku 2000 była to postać Sacagawea, Indianka, która pomagała w ekspedycji Clarka i Lewisa, słynnych amerykańskich odkrywców. Obywatele nie byli jednak zainteresowani bilonem, który ich zdaniem przypominał im ćwierćdolarówki.

Powodów braku sympatii Amerykanów do monet jest więcej. W sondzie przeprowadzonej przez AP i instytut Ipsos najczęściej wskazywano na przywiązanie do zielonego banknotu. To przywiązanie nie dotyczy tylko jednodolarówki. Pomysł zlikwidowania miedzianej jednocentówki spotkał się z równie silnym sprzeciwem większości społeczeństwa. Przywiązanie Amerykanów do symboli zdecydowało, że jest ona dalej w obiegu, choć jej koszt produkcji przewyższa wartość nabywczą monety.