Polskie zmagania z rakiem

Mniej mężczyzn choruje na raka płuc, a kobiety rzadziej umierają z powodu raka piersi. To dobre wieści z raportu na temat nowotworów. Zła wiadomość - wszyscy coraz częściej zapadamy na raka jelita grubego

Raport z najnowszymi danymi (z 2004 r.) sporządzili specjaliści z Zakładu Epidemiologii i Prewencji Nowotworów warszawskiego Centrum Onkologii - Instytutu im. Marii Skłodowskiej-Curie. Oficjalnie w Polsce na nowotwory zachorowało wtedy 121 tys. osób a 90 tys. - zmarło.

Lista naszych wrogów wygląda podobnie jak w latach poprzednich - nękają nas rak płuc, piersi, jelita grubego, żołądka, prostaty i szyjki macicy.

W niektórych przypadkach lekarze mają powody do radości, w innych ostrzegają, że jest źle i będzie jeszcze gorzej. Winne są słaba profilaktyka, nieodpowiednia dieta i alkohol. Jednak zdecydowanie największym cieniem, a właściwie chmurą trującego dymu, kładą się na polskim zdrowiu papierosy.

Panowie rzucają

W 2004 r. nowotwory złośliwe były drugą (po chorobach układu krążenia) przyczyną zgonów w Polsce. Z ich powodu zmarło 26 proc. mężczyzn i 23 proc. kobiet. Dotyczy to jednak ogółu populacji, w tym ludzi starszych. Wśród osób poniżej 65. roku życia nowotwory są już główną przyczyną śmierci u kobiet, a do końca dekady staną się także śmiertelnym liderem u mężczyzn.

To wyraźnie odróżnia Polskę od Europy Zachodniej. Dlaczego? - Po pierwsze, więcej palimy, niż w większości krajów europejskich, a liczba wypalanych papierosów bezpośrednio przekłada się na liczbę zachorowań na raka płuc, który jest w Polsce nowotworowym zabójcą numer jeden. Po drugie, na znacznie gorszym poziomie stoi u nas zarówno profilaktyka, jak i wczesne wykrywanie raka, które jest kluczem do pełnego wyleczenia. A po trzecie, w ostatniej dekadzie nastąpiła u nas ogromna poprawa w leczeniu chorób układu krążenia - tłumaczy prof. Witold Zatoński, główny autor raportu.

Raka płuc rozpoznano u prawie 16 tys. mężczyzn i ponad 4,6 tys. kobiet. Niemal dokładnie tyle samo było zgonów, bo nowotwór ten bardzo trudno się leczy - zaledwie co 10. pacjent dożywa pięciu lat od postawienia diagnozy. Lekarze dostrzegają jednak światełko w tunelu. - Od początku lat 90. notujemy spadek liczby zachorowań. Wielu mężczyzn, a zwłaszcza - co szczególnie cieszy - tych młodszych, zrozumiało zagrożenie i rzuciło palenie - mówi prof. Zatoński.

Panie zaczynają

Gorzej wygląda sytuacja kobiet. Rak płuc znajduje się co prawda dopiero na trzecim miejscu pod względem liczby zachorowań, ale już na drugim pod względem liczby zgonów. Prawdopodobnie jeszcze przed końcem dekady "zdetronizuje" lidera - raka piersi - i będzie przewodził w klasyfikacji śmierci. Wtedy bowiem kobiety urodzone pomiędzy 1940 a 1960 r., mające za sobą kilkadziesiąt lat palenia, wejdą w wiek, w którym choroba atakuje najczęściej.

Można za to mówić o pewnym sukcesie w leczeniu raka piersi. - Mimo, że zachorowań jest więcej, to nie wzrasta liczba zgonów. Wreszcie zbieramy owoce tych wszystkich kampanii, które miały uświadomić Polkom konieczność badania piersi. Nowotwory wykrywamy teraz na wcześniejszym etapie rozwoju, a to znacznie zwiększa szanse na powrót do pełni zdrowia - mówi prof. Zatoński.

Oczywiście, lepsza diagnostyka przyczynia się też do podniesienia statystyk zachorowań - lekarze po prostu wykrywają teraz więcej guzów piersi niż miało to miejsce choćby dziesięć lat temu. - Drugim czynnikiem, który podnosi statystykę zachorowań, jest to, że Polki rodzą coraz mniej dzieci - tłumaczy Zatoński. Ciąża i karmienie zmniejszają ryzyko nowotworu piersi.

Mniej mięsa, więcej ruchu!

Specjalistów z Centrum Onkologii najbardziej niepokoi fragment raportu dotyczący raka jelita grubego. W stosunkowo krótkim czasie zajął on drugie miejsce na czarnej liście nowotworów. W 2004 r. zachorowało na niego 7 tys. mężczyzn i 6 tys. kobiet. Zmarło natomiast 5 tys. i 4,3 tys.

To o około tysiąc zachorowań i zgonów więcej niż w roku poprzednim. - Niestety, płacimy za obecny styl życia, przede wszystkim za złą dietę opartą na mięsie, ubogą w warzywa i owoce. Do tego dochodzi otyłość, brak ruchu, nadmierne spożycie alkoholu. To główne czynniki ryzyka raka jelita grubego - mówi prof. Zatoński.

Jak zwiększyć szanse na wygraną z tym nowotworem? - Przede wszystkim musimy być wyczuleni na każde krwawienie z przewodu pokarmowego. Gdy się pojawi, trzeba natychmiast biec do lekarza. Co jakiś czas powinniśmy wykonywać badanie na krew utajoną w stolcu, a od 60. roku życia, raz na dziesięć lat, kolonoskopię (badanie jelita grubego za pomocą długiego wziernika) - dodaje prof. Zatoński.

Więcej o: