NIK: nieprawidłowości w co drugiej fundacji

W co drugiej fundacji utworzonej przez skarb państwa lub samorządy dochodziło do nieprawidłowości - wynika z kontroli przeprowadzonej przez NIK

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła 52 fundacje. Wczoraj opublikowano wyniki kontroli. W co drugiej fundacji kontrolerzy wykryli nieprawidłowości w gospodarowaniu majątkiem, prowadzeniu rachunkowości i dokumentacji. Podatków nie odprowadzało 14 fundacji. Według kontrolerów w niektórych fundacjach wypłacano zawyżone wynagrodzenia, a także udzielano intratnych zleceń członkom władz fundacji. "Działania te niejednokrotnie przybierały charakter korupcjogennej dowolności postępowania oraz konfliktu interesów" - czytamy w raporcie pokontrolnym. W czterech fundacjach członkom zarządów przyznawano zawyżone wynagrodzenia. Zawierano też umowy-zlecenia z osobami wchodzącymi w skład zarządów lub organów nadzorujących. To podczas tej kontroli stwierdzono, że Jacek Saryusz-Wolski, szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej w rządzie Jerzego Buzka, wypłacał pieniądze z unijnych funduszy trzem powiązanym z nim fundacjom. Sprawę kilka dni temu nagłośniły media. NIK uważa, że Saryusz - Wolski nie miał prawa tego robić. Według kontrolerów ponad 50 mln zł z pieniędzy dla rolników wypłacono wbrew umowie z Komisją Europejską. NIK uważa, że UKIE zataiło przed unijnymi urzędnikami, na co poszły pieniądze. Bruksela może zażądać ich zwrotu.

Zdaniem NIK system nadzoru nad fundacjami nie zadziałał. Ministerstwo Skarbu, wojewodowie i samorządy, które były założycielami fundacji, nie reagowały na brak sprawozdań z działalności, które przynajmniej raz w roku powinny składać fundacje. Aż dziesięciu wojewodów nie miało pojęcia, że powinni nadzorować jakieś fundacje.